Miłośnicy Polskiej Farmy

Miłośnicy Polskiej Farmy Polska Farma 484, Chemin de la 1e Concession Ouest, Hinchinbrooke, Québec,

04/29/2025

Kochani
Nacieszmy się Polską Farmą, bo wkrótce jej nie będzie.
Jest wystawiona na sprzedaż.
Taki jest rezultat niczym nieograniczonej, nikim nie kontrolowanej, niekompetentnej władzy zarządu PKTWP i 5 lat kosztownych procesów sądowych.
Szkoda... bo mogło być inaczej.

POLSKA FARMA DZIECIOMPracowita Mròweczka z Polskiej FarmySpacerując po lesie, można napotkać wiele mrowisk, w ktòrych ży...
04/29/2025

POLSKA FARMA DZIECIOM

Pracowita Mròweczka z Polskiej Farmy

Spacerując po lesie, można napotkać wiele mrowisk, w ktòrych żyją całe kolonie Mròwek. Mròwki są bardzo malutkie, takie, że trudno je zobaczyć, ale za łatwo przeoczyć, albo przypadkiem nadepnąć. Są to bardzo pożyteczne stworzenia, ktòre w ekosystemie lasu odgrywają niezwykle ważną role.

Pewna malutka Mròweczka mieszkała w ogromnym mrowisku gdzieś w głębokim lesie na Polskiej Farmie. Ponieważ mròwek jest strasznie dużo, miliony, a może nawet miliardy, nikt nie nadaje im imion, tylko mają numery. A więc nasza Mròweczka miała numer 1578570. Trudno go nawet zapamiętać, prawda? Nasza Mròweczka była zwykłą Robotnicą i niczym nie odròżniała się od tysięcy innych mròwek w mrowisku.

Nikt tego nie wiedział, bo Mròweczka trzymała to głęboko w tajemnicy, ale była ona bardzo, ale to bardzo nieszczęśliwa. Nie umiała wprawdzie opisać na czym polegało to że czuła się nieszczęśliwa, ani jaki był tego powòd, ani jak temu zaradzić. Nie mogła pogodzić się ze swoim losem. Codziennie wstawała rano i maszerowała razem ze swoimi siostrami do pracy, a pracy było naprawdę dużo. Trzeba było naznosić ròżne rzeczy to budowy mrowiska: gałązki, listki,piòrka, paproszki, ziarenka piasku i potem budować z tego ogromny kopiec w kształcie piramidy, w środku ktòrej biegły korytarze: jedne w gòrę, drugie w dòł, jeszcze inne w prawo albo w lewo. W głębi takiego kopca mieszkała Kròlowa Mròwek i tam też dojrzewały jajeczka z ktòrych wkròtce miały wylęgnąć się małe Mròwczątka. Trzeba było nakarmić Kròlową, a także jej męża Trutnia, ktòry, jak wiadomo, do niczego się nie nadawał, nic nie robił, tylko leniuchował przez całe dnie.

Pewnego słonecznego dnia nasza pracowita Mròweczka numer 1578570 pracowała bardzo ciężko i czuła się naprawdę zmęczone. Pomyślała sobie, że więcej nie da już rady. Miała wszystkiego dosyć. Jej marny żywot nie miał sensu. Przystanęła na kròtką chwilę, ale zaraz kierowniczka brygady zobaczyła to i krzyknęła:
- Dalej, dalej, szybko do pracy! Nie wykonamy planu i będą opòźnienia.
Nasza mała Mròweczka niosła właśnie na plecach kawałek igły sosny, ktòry był wyjątkowo ciężki. Raptem… straciła ròwnowagę, przewròciła się i poturlała pod krzak poziomek. Inne Mròwki jej nie zauważyły i podreptały dalej. Nasza Mròweczka postanowiła więc że to jest dobra okazja żeby trochę odpocząć.
- Bzzz…bzzz…bzzz…A co ty tu robisz?
Usłyszała nagle bzyczący głos ktòry dochodził gdzieś z gòry. Okazało się że lata nad nią Pszczoła.
- Ach, jak ja ci zazdroszczę – zawołała Mròweczka - możesz sobie latać gdzie chcesz, jesteś wolna i szczęśliwa, nie tak jak ja! Tylko praca i praca!
- Co ty pleciesz, każdy musi pracować -odpowiedziała Pszczoła – ja na przykład też przez cały dzień latam i zbieram nektar z kwiatòw żeby w niego potem zrobić miòd w naszym ulu.
- Ale ja jestem taka malutka - Mròweczka westchnęła – taka słaba, tak łatwo mnie zranić, zgnieść… moje życie nie ma sensu… tylko w kòłko praca i praca. Nikt mnie nie docenia, nikt nawet nie zauważy jeśli mnie nie będzie.
- To nieprawda! – odpowiedziała Pszczoła - Życie każdego stworzenia ma sens, musisz tylko go odnaleźć. Czy jesteś mròwką, czy pszczołą, czy człowiekiem, to takie jest twoje przeznaczenie i musisz to zaakceptopwać.
Po chwili milczenia Mròweczka powiedziała do Pszczoły:
- A mogłabyś coś dla mnie zrobić?
- Co?
- Chciałabym trochę polatać, ale nie mam skrzydeł.
- No dobrze, siadaj na moim grzbiecie,
Mròweczka wskoczyła na Pszczołę i pofrunęła hen, hen, wysoko, wysoko and Polską Farmą. Zobaczyła tyle pięknych rzeczy, jakich nigdy przedtem nie widziała. Wiadomo, że widok z gòry jest zupełnie inny niż z ziemi. Z gòry widać że świat jest tròjwymiarowy a nie płaski, jak na ziemi i że jest taki ogromny że trudno go ogarnąć okiem. Zwłaszcza takim malutkim oczkiem jak u Mròweczki. I że jest taki piękny że aż dech zapiera.
Raptem Mròweczka spojrzała na dòł i zobaczyła swoje Mrowisko. I wtedy… zatęskniła i zapragnęła wròcić do siebie, do domu, do swojego kopca i swoich siòstr. Pszczoła przysiadła na miękkim mchu na polance i Mròweczka zsunęła się na ziemię. Podreptała w kierunku Mrowiska, a tam spotkała tysiące innych Mròwek.
- Nasza kochana siostro, jak to dobrze że jesteś, że wròciłaś do nas, martwiliśmy się o ciebie, czy dobrze się czujesz?
Wszystkie Mròwki, jedna przez drugą chciały jej powiedzieć coś miłego. Nawet sama Kròlowa pomachała jej łapką, co było uważane za wyjątkowy zaszczyt.
Mròweczka pomyślała sobie że jednak jej życie ma sens, że ma dla kogo żyć i pracować i że jutro przyjdzie nowy dzień. I po raz pierwszy od dłuższego czasu poczuła się naprawdę szczęśliwa i spełniona.
-Jak to dobrze że jestem Mròweczką i nie chcę być nikim innym.

Polska Farma jest piękna o każdej porze roku, ale najpiękniejsza wtedy kiedy można się nią rozkoszować w ciszy i spokoju...
06/12/2024

Polska Farma jest piękna o każdej porze roku, ale najpiękniejsza wtedy kiedy można się nią rozkoszować w ciszy i spokoju.
Na łące zauważyliśmy poziomki, wkrotce zaczną się maliny i czarne jeżyny.
Pachnie miętą i tymiankiem.

06/01/2024

Polska Farma. Droga przez las. Posłuchajmy szumu strumyka...

Weekendowy spacer na Polskiej Farmie.  Pięknie tu, ale... jeszcze dużo zostało do zrobienia...Może moglibyśmy pomòc??? M...
08/30/2023

Weekendowy spacer na Polskiej Farmie. Pięknie tu, ale... jeszcze dużo zostało do zrobienia...
Może moglibyśmy pomòc??? Miłośnicy Polskiej Farmy

OPOWIEŚCI Z POLSKIEJ FARMYOpowieść o Białym Orle i Dwòch WodospadachBiały Orzeł wzniòsł się wysoko nad ziemią i rozposta...
07/15/2023

OPOWIEŚCI Z POLSKIEJ FARMY

Opowieść o Białym Orle i Dwòch Wodospadach

Biały Orzeł wzniòsł się wysoko nad ziemią i rozpostarł szeroko skrzydła. Zobaczcie jaki jest ogromny, piękny, majestatyczny. Zatacza w powietrzu ogromne koła i szybuje to w gòrę, to znòw gwałtownie opada w dòł. Ma potężny, zakrzywiony dziòb i ostre zęby, więc małe zwierzęta i ptaszki uciekają w popłochu, kiedy tylko jego cień pada na ziemię, bo to znaczy że zaczęło się polowanie. Ale tym razem Biały Orzeł nie jest głodny, bo niedawno jadł śniadanie, więc tylko krąży w powietrzu i obserwuje co się dzieje na ziemi. Jego uwagę przykuło pewne miejsce, zielone lasy, pola, łąki, wodospad i rzeczka, a na niej dwa mostki. Po jednej stronie stoi Niebieski Domek, a po drugiej budnek, gdzie dawniej była stodoła, a teraz mieści się kuchnia. Wokòł nie widać nikogo, ani Ludzi, ktòrzy pewnie już odjechali, ani Zwierząt, ktòre pewnie pochowały się ze strachu.
- Ależ tu pięknie – westchnął Biały Orzeł rozkoszując się widokiem.

A ponieważ trochę się zmęczył lataniem, więc postanowił sobie odpocząć. Sfrunął zamaszystym lotem w kierunku wodospadu i przysiadł na jakiejś gałęzi. Wokòł nie było żywej duszy. Ale już za moment wychyliły się z norek Siostry Myszki Fiki i Miki, a pòźniej Żaba, Żòłwik, Sarenka i inne Zwierzęta.
- Cześć – zawołały odważnie Myszki, ale za moment schowały się za duży kamień.
- Nie bòjcie się, nic wam nie zrobię, chcę tylko porozmawiać…- rzekł Biały Orzeł, bo zrobiło mu się przykro że wszyscy się go boją. Ale Zwierzęta też były ciekawe co Orzeł ma do powiedzenia.
- Czy wy tu mieszkacie? -zapytał.
- Tak, oczywiscie - odpowiedziała Wiewiòrka - To miejsce to Polska Farma. A ty gdzie mieszkasz?
-Ja? - zastanowił się Biały Orzeł - Tak ròżnie, to tu, to tam... Dużo podròżuję i często się przeprowadzam. Najbardziej lubię wysokie gòry.

Lis przyglądał się gościowi z zaciekawieniem, potem powiedział:
- Zaraz zaraz, czy to nie twòj portret jest na biało-czerwonch flagach, ktòre tu wszędzie wiszą? Biało-czerwone flagi i Biały Orzeł to przecież symbole Polski!
- Tak, wiem i jestem z tego bardzo dumny - odrzekł Biały Orzeł - Jestem silny, odważny i zdeterminowany, a jak przyjdzie potrzeba, to będę bronić Narodu Polskiego. A tu w Kanadzie przypominam Polakom, żeby nigdy nie zapomnieli skąd pochodzą.
- A my jesteśmy dumni że mieszkamy na Polskiej Farmie i słyszymy tu często polską mowę. I jesteśmy dumni z naszego wodospadu – powiedziała Sarenka, bo była trochę zazdrosna, że Biały Orzeł tyle podròżuje, a ona tylko chodzi z wizytą najdalej na sąsiednie farmy.

Biały Orzeł popatrzył na wodospad ktòry znajduje się koło Niebieskiego Domku i zamyślił się.
- Widziałem w swoim życiu bardzo wiele wodospadòw w ròżnych krajach, ale największy i najpiękniejszy jest Wodospad Niagara. Nigdzie nie ma tyle wody co tam, no… może z wyątkiem Oceanu… Wodospad powstaje kiedy jakaś rzeka najpierw płynie, płynie, płynie, a potem nagle spada z ogromnej wysokości, robiąc przy tym dużo hałasu, tak jak grzmoty w czasie burzy. Woda rozpryskuje się na wszystkie strony, tworząc białą mgiełkę. Wygląda to wszystko prześlicznie, bajkowo, zwłaszcza kiedy nad woda unosi sie rożnokolorowa tęcza.

Sarenka nigdy nie widziała Wodospadu Niagara, ale uważała, że wodospad na Polskiej Farmie też jest bardzo piękny, choć malutki w poròwnaniu z tamtym.
- A my tu wszyscy bardzo lubimy nasz wodospad na Polskiej Farmie, bo on jest nasz, bo my tu mieszkamy i kochamy to miejsce, bo tu jest nasz dom. Teraz wprawdzie ten wodospad jest trochę zniszczony i zaniedbany, ale na pewno przyjdzie czas, że będzie tu tak jak dawniej, i piaszczysta plaża, i rzeka w ktòrej można się kąpać i wodospad, do ktòrego można zejść, pluskać się w słońcu i podziwiać tęczę. A jak deszcz popada to wody jest coraz więcej i więcej…

I tak dalej i tak dalej, Zwierzęta z Polskiej Farmy ochoczo opowiadały swojemu gościowi o swoim maleńkim, ale jakże uroczym wodospadzie.

Jeśli się dobrze wsłuchać w szum wodospadu, to można usłyszeć ròżne ciekawe historie… o tym jak było dawniej, i o tym co będzie kiedyś, w przyszłości. A jak się zamknie oczy to można zobaczyć coś co się widzi tylko w snach. Wodospady niosą ze sobą wiele tajemnic. Podobnie jak Biały Orzeł, ktòry nie wiadomo skąd się zjawia i dokąd podąża…

Weekend na naszej ukochanej Polskiej Farrmie. Cisza, spokòj, zielono i kolorowo, wokòł wszystko kwitnie i pachnie oszała...
05/24/2023

Weekend na naszej ukochanej Polskiej Farrmie. Cisza, spokòj, zielono i kolorowo, wokòł wszystko kwitnie i pachnie oszałamiająco...
Konwalie, fiołki, bzy, i ròżne inne wiosenne kwiaty radują oczy i serce.
Kochani, odwiedzajcie naszą Polską Farmę!!! To jest dobro społeczne, własność całej Polonii!
Na zamieszczonych zdjęciach staraliśmy się uchwycić piękno naszej Polskiej Farmy, ale jednocześnie zwròcić uwagę na rzeczy ktòre wymagają pilnej naprawy. Na przykład piaskownica dla dzieci z połamanymi deskami i wystającym gwoździami. Mamy nadzieję że na planowany 3 czerwca Dzień Dziecka, piaskownica będzie naprawiona i wypielona, podobnie jak boisko do siatkòwki. Mamy nadzieję, że przed otwarciem sezonu letniego zostanie nawieziony piasek i będzie tak jak dawniej piaszczysta plaża i że zostanie naprawione zdewastowane zejście do wodospadu. Mamy nadzieję, że po wielu latach dyskusji, zostaną wreszcie zainstalowe prysznice, jakie powinny być na campingu z prawdziwego zdarzenia. Że muzyka wydobywająca się z głośnikòw bedzie dyskretna, aby nie przeszkadzała odpoczywającym na naszej farmie i sąsiednich posesjach.
Miłego sezonu letniego życzą Milośnicy Poskiej Miłośnicy Polskiej Farmy.
Jesteśmy i będziemy!

P O L S K A   F A R M A   D Z I E C I O M**********OPOWIEŚCI Z POLSKIEJ FARMY**********WIOSENNE PORZĄDKI**********Na Pol...
04/11/2023

P O L S K A F A R M A D Z I E C I O M
**********
OPOWIEŚCI Z POLSKIEJ FARMY
**********
WIOSENNE PORZĄDKI
**********
Na Polskiej Farmie cała przyroda ochoczo i radośnie szykuje się do nadejścia wiosny. Zwierzęta wychodzą ze swoich norek, aby nacieszyć się życiem, aby wreszcie pooddychać swieżym, ciepłym powietrzem i popatrzeć jak łąki, pola i las pokrywają się kolororowymi kwiatami.

Dwie malutkie Myszki, mieszkanki Polskiej Farmy, siostry Fiki i Miki, wysunęły swoje głòwki z norki koło Niebieskiego Domku i postanowiły przekonać się osobiście czy wiosna już przyszła. Gdzie niegdzie leżały jeszcze resztki śniegu, ktòry szybko topniał w promykach wiosennego słońca. A kiedy śnieg topniał… wtedy zaczęło ukazywać się coś bardzo dziwnego…a còż to takiego??? Fiki i Miki popatrzyły na siebie ze zdumieniem. Aż wreszcie przechodzący właśnie obok starszy Pan Rakun powiedział:
- To są Ś M I E C I pozostawione w poprzednim roku na Polskiej Farmie przez naszych gości, albo może raczej intruzòw, czyli ludzi. Zobaczcie tylko co ludzie po sobie wszędzie zostawiają!!! Papiery, plastiki, butelki, puszki, jakieś gwoździe, kawałki potłuczonego szkła!!! Koszmar!!! Serce boli gdy się na to patrzy!!! To świnstwo będzie tu leżało przez następne tysiące lat bo bardzo wolno ulega biodegradacji!!!
- No właśnie! – zawołała z oburzeniem Fiki – jak tak można??? Ludzie przyjeżdżają tu do nas w gości i w dodatku twierdzą że to jest ich “teren prywatny”. Niedoczekanie!!! To jest nasz teren, tu jest nasz dom!!! A co ludzie tu robią??? Śmiecą i niszczą wszystko dookoła!!!
- Najlepiej jakby wcale nie przyjeżdżali jak nie potrafią nic uszanować ani posprzątać po sobie!!! - zawołała Miki, ale ponieważ słoneczko wesoło świeciło, więc małym Myszkom zachciało się pobiegać po lesie.
- Ścigamy się, o, do tamtego dużego kamienia! - I myk myk, zaczęły śmigać tak szybko że prawie nie było ich widać.
Nagle… po całym lesie rozległo się głośne….”Ajajaj, ojejej!!!! Co się stało? Pan Rakun szybko pobiegł w stronę skąd dochodził krzyk. Miki leżała na ścieżce, trzymała się za nożkę i płakała na cały głos. Z ranki leciała krew! Okazało się że na ścieżce leżał ostry kawałek szkła, pochodzący ze stłuczonej butelki po piwie. Miki nastąpiła na ten odłamek i skaleczyła się w nòżkę. Fiki, zobaczywszy co się stało z jej siostrą, też zaczęła głośno płakać. Pan Rakun spokojnie obejrzał rankę, nałożył opatrunek z liścia i powiedział że wszystko będzie dobrze i rana wkròtce się zagoi.

Na miejsce zdarzenia zaraz zbiegło się całe mnòstwo Zwierząt i zaczęły radzić co robić. Postanowiły, że pozbierają wszystkie śmieci w lesie, na polu, na łace, na campingu, na całej Polskiej Farmie i zaniosą do kosza na śmieci koło kuchni, żeby ludzie je sobie wywiezli.

I tak też zrobiły. Sarenka, ponieważ jest wysoka, zdjęła pokrywkę kosza, a Zwierzęta przynosiły i wrzucały tam wszystkie śmieci, ktòre poniewierały sie po całej POLSKIEJ FARMIE. Napracowały się co niemiara, ale efekt był niesamowity: wszędzie czyściutko, nigdzie żadnych śmieci!!!
- Jeśli jeszcze raz ktoś ośmieli się rzucać śmieci na ziemię na naszej Polskiej Farmie – zawołał Pająk - to oświadczam, że przyjdę i ugryzę za karę!!!
- I my też, i my też – zabrzęczały Muchy, dołączając się do propozycji, a wiadomo że one potrafią być wyjątkowo złośliwe i trudno się od nich opędzić.
- A jak nam będą grać głośną muzykę – zawołała Wiewiòrka - to oświadczam, że przyjdę i poprzegryzam im wszystkie kable!!!
- Masz rację - zawołała Sarenka – w poprzednim roku słychać było głośną muzykę w całym lesie, nawet daleko, aż przy samej drodze! Nawet na sąsiednich farmach. Po prostu uszy puchły, żeby choć coś ładnego, ale nie, takie tandetne UMPA, UMPA, UMPA!!! Żadnego respektu!!!
I tak dalej, i tak dalej. Zwierzęta głośno wyrażały swoje oburzenie na zachowanie niektòrych ludzi odwiedzających POLSKĄ FARMĘ. Po prostu wstyd!!!
Prawowici mieszkańcy i prawowici właściciele, to PRZYRODA, a my, ludzie jesteśmy tu tylko gośćmi. Więc zachowujmy się jak goście, tak żeby nas tu witano jak gości a nie jak nieproszonych intruzòw, czy barbarzyńcòw, ktòrzy niszczą wszystko na swojej drodze. My także jesteśmy częscią przyrody i naszym obowiązkiem jest dbać i troszczyć się o nią. Wtedy przyroda nam się odwdzięczy i będziemy mogli cieszyć się jej pięknem.

Kolejny przykład, jak organizacje non-profit powinny się rozliczać.  Parafia Św Jana Pawła II w Lachine. Kopie sprawozda...
02/12/2023

Kolejny przykład, jak organizacje non-profit powinny się rozliczać. Parafia Św Jana Pawła II w Lachine. Kopie sprawozdań finansowych za ostatni rok są wyłożone przy wejściu i dostępne dla każdego.
Czekamy kiedy wreszcie PKTWP zacznie udostępniać swoje sprawozdania finansowe. Ciekawi jesteśmy na co idą pieniądze zarobione na eksploatacji majątku społecznego zakupionego przez poprzednie pokolenia Polonii?

Sprawozdania finansowe organizacji non-profit:  fanaberia czy konieczność?Odpoowiedź jest jednoznaczna.  Organizacja non...
02/11/2023

Sprawozdania finansowe organizacji non-profit: fanaberia czy konieczność?
Odpoowiedź jest jednoznaczna. Organizacja non-profit, taka jak Polsko-Kanadyjskie Towarzystwo Wzajemnej Pomocy, ktòre administruje majątkiem SPOŁECZNYM, a nie prywatnym członkòw zarządu, powinno swoje finanse prowadzić w sposòb jawny, przejrzysty i kompetenty, żeby nikt nie mògł nic zarzucić. A w chwili obecnej zarzucić można bardzo dużo. Sprawozdania finansowe powinny byc zatwierdzone przez niezależnego biegłego księgowego (CPA). Wszystkie wydatki powinny byc poparte rachunkami i kontraktami. Czy w PKTWP tak się dzieje? Niestety nie ma możliwości żeby to zweryfikowac, bo wszystkie dane są poufne i ściśle tajne, dostępne tylko dla wąskiego grona rodzinno-towarzyskiego czyli zarządu. Pytanie - dlaczego? Czy się wstydzą że ciągle są na deficycie? Czy mają coś do ukrycia?
Nie jest tajemnicą, ze sprawy sądowe, finansowane ze środkòw społecznych, dalej się ciągną. To że wydano ponad 60K (a prawdopodobnie znacznie więcej), to po prostu skandal. Na farmie most się wkròtce zawali, bo nie ma pieniędzy na naprawę. Rzeka jest zarośnieta i zamulona, bo nie ma pieniędzy żeby nawieźć piasku i zrobić plażę z prawdziwego zdarzenia, tak jak było kiedyś. Nie ma pieniędzy żeby wreszcie, po tylu latach mòwienia o tym, zainstalować na farmie prysznice i zrobić camping z prawdziwego zdarzenia. Konflity i kłòtnie, kłòtnie i konflikty. To że ktoś z własnej inicjatywy promuje Polską Farmę i zachęca Polonię do przyjeżdżania, bo wiele osòb o niej nawet nie wie, to też się nie podoba (tak zwana "uzurpacja") i także jest przedmiotem sprawy sądowej.
A może być inaczej...
Dla przykładu pokazujemy Panstwu jak powinno być. Jest taka organizacja non-profit w Montrealu, o ktorej na pewno wielu z Was slyszalo: Komitet Pomocy Dzieciom Polskim, ktòrą Milośnicy Polskiej Farmy szczerze podziwiają i wspierają. Zapraszamy do odwiedzenia ich strony internetowej, gdzie można znaleźć informacje o ich działalności, a także sprawozdania finansowe, zatwierdzone przez CPA. Proszę bardzo, wszystko jest jawne, nie ma nic do ukrycia: aktywa, pasywa, przychody i koszty, rok po roku.
Już teraz zapraszamy w imieniu Komitetu Pomocy Dzieciom Polskim na ich tradycyjny wiosenny bazar, ktòry odbędzie się 25 i 26 marca (sobota i niedziela) w kościele Św Antonina przy ulicy Snowdon. Dokładne informacje podamy wkròtce.
Zachęcamy młodzież do pomocy przy organizacji bazaru, a także do odwiedzenia strony internetowej aby dowiedzieć się o możliwości otrzymania stypendium.
Komitet Pomocy Dzieciom Polskim jest organizacją ktòra powinna być wzorem dla innych, jak należy prowadzić działalność społeczną, tak aby jednoczyć Polonię i realizować cele pomocy dzieciom i młodzieży w Polsce i Kanadzie.

https://www.kpdp.ca/index.html

WALENTYNKOWA OPOWIEŚĆ Z POLSKIEJ FARMY P A N I   B R Z O Z A   I   P A N   D Ą B   –  HISTORIA MIŁOŚCIW głębi lasu, w na...
01/25/2023

WALENTYNKOWA OPOWIEŚĆ Z POLSKIEJ FARMY

P A N I B R Z O Z A I P A N D Ą B – HISTORIA MIŁOŚCI

W głębi lasu, w najbardziej odległym i zapomnianym zakątku Polskiej Farmy, znajduje się tajemnicze miejsce, ktòre badzo trudno jest znaleźć. Jest to niewielka Polanka położona daleko od głòwnych ścieżek gdzie zwykle spacerują ludzie. Żeby tam trafić, najpierw trzeba iść przez las, potem przejść przez strumyk, a potem jeszcze przedzierać się przez gęste krzaki i zarośla. Można się łatwo zgubić i zablądzić, albo podrapać o gałęzie, więc nic dziwnego że prawie nikt się tu nie zapuszcza.

Pewnego jesiennego dnia, na Polance spadły na ziemię tuż obok siebie 2 maleńkie ziarenka. Nie wiadomo, czy przywiał je tu wiatr, czy moze zwierzęta przyniosły je w swoich pyszczkach. Kiedy przyszła wiosna, ziarenka wykiełkowały, a po kilku latach wyrosły z nich piękne, wysokie drzewa.

Pani Brzoza i Pan Dąb popatrzyli na siebie i zakochali się w sobie od pierwszego wejrzenia. Razem rośli obok siebie i zrozumieli, że los na zawsze złączył ich ze sobą. Kiedy wiatr powiał, ich gałęzie splatały się w czułym uścisku. Mijały lata, a oni zauroczeni wciąż trwali obok siebie. Choć wokòł rosły tysiące innych drzew, oni byli coraz bardziej w sobie zakochani. Zimą Pan Dąb osłaniał Panią Brzozę od mrozu i wiatru, a latem od gorących promieni słońca. Z rozkoszą spoglądał na jej smukłą sylwetkę pokrytą suknią z białej kory i na jej drobne listki, ktòre drżały za każdym razem kiedy obejmował ją swoimi silnymi gałęziami. Pani Brzoza odwdzięczała mu się uśmiechem i za każdym podmuchem wiatru głaskała jego listki.

Pewnego dnia Farmer z pobliskiej wsi przechadzał się po lesie i przypadkiem trafił na Polankę. Z zadowoleniem obejrzał pień i gałęzie Pana Dęba, i powiedział głośno:
- Doskonałe drewno, jutro przyjdę je ściąć, potem potnę na deski, a mniejsze gałęzie będą do palenia w kominku.
Potem jeszcze obejrzal Panią Brzozę, stwierdził że jest za cienka, więc tylko machnął na nią ręką i odszedł.

Pan Dąb i Pani Brzoza byli zrozpaczeni! Zrozumieli, że nadszedł dla nich czas pożegnania, ale ciężko im było się z tym pogodzić. Pani Brzozie łzy płynęły ciurkiem po białej korze. Pan Dąb mężnie pocieszał ją jak mògł, bo nie chciał żeby ich ostatni wieczòr byl smutny. Objął Panią Brzozę galeziami, a ona przytuliła się do niego z całej siły, jakby chcieli zatrzymać czas, tak aby ranek nigdy nie nadszedł.

Jednak o świcie na polance zjawił sie Farmer i jeszcze do pomocy przyprowadził swojego Sąsiada. W ręce niòsł ogromną siekierę, ktòrą wkròtce miał unicestwić Pana Dęba. Cały las dookoła zamarł z przerażena, zwierzęta uciekły w popłochu, a ptaki przestały śpiewać. Farmer dużym krokami, zbliżył się do Pana Dęba.
Pani Brzoza drżała ze strachu i rozpaczy, bo wiedziała że za moment utraci swojego ukochanego i już nigdy więcej go nie zobaczy i że jej życie nie będzie miało żadnego sensu, jeśli zostanie sama na tej Polance. W przypływie desperacji, sama nie wiedząc dlaczego, pochyliła się gwałtownie do przodu, tak że jej gałęzie znalazły się na ziemi, tuż tuż pod nogami Farmera. I nagle…traaaach… rozległo się głośno po całym lesie!!!
- Bach!!!! - To Farmer z całym impetem potknął się o wystające gałęzie Pani Brzozy. Upadł na ziemię, uderzył się boleśnie w nogę, a siekiera wypadła mu z ręki, poleciała hen wysoko i wylądowała w rzece.
- Ach, ach, och och, ojej, ojej, a co to takiego?! – jęknął Farmer ze złości i z bòlu i złapał się za nogę, ktòra spuchła jak balon.
- Co się stało?! - Sąsiad szybko przybiegł na ratunek.
- Te przeklęte gałęzie….- Zaklął głośno Farmer
- Oj, jak boli…jak boli… nie mogę wstać! - Z trudem, ale jednak wstał, i zapominając o siekierze, pokuśtykał do domu, opierając się na ramieniu Sąsiada. A Pani Brzoza podniosła z ziemi gałęzie i czule objęła Pana Dęba.
- Moj kochany, jesteś bezpieczny…- szepnela.
Pan Dąb nic nie odpowiedział, bo łzy kapały mu na liście. Mocno przytulił Panią Brzozę i oboje drżeli ze wzruszenia. Wiatr kołysał ich gałęziami, ktòre znòw splotły się w czułym uścisku.

Nie wiadomo, co się stało z Farmerem, ale już nigdy więcej nie zjawił się na Polance. Może zapomniał? Może się wyprowadził? Minęło wiele, wiele lat, na Farmie pojawili się nowi ludzie, ktòrzy zaczęli ją nazywać « Polska Farma ». Mijały lata, pokolenia, a Pani Brzoza i Pan Dąb trwali. Wokòł Polanki wyròsł nowy gęsty las, wysokie krzaki zarosły ścieżki i nikt nie mògł się tam dostać. Teraz już nikt nie wie gdzie jest to miejsce i czy Pani Brzoza i Pan Dąb jeszcze tam są. Być może że już ich nie ma, bo przecież minęło już tyle lat, a nic nie trwa wiecznie. Nic, opròcz prawdziwej miłości…

Narty biegowe, na Polskiej Farmie???Kiedy wreszcie będzie wybrany normalny zarząd Grupy V PKTWP, może to marzenie stanie...
01/18/2023

Narty biegowe, na Polskiej Farmie???
Kiedy wreszcie będzie wybrany normalny zarząd Grupy V PKTWP, może to marzenie stanie się rzeczywistością.
Polska Farma mogłaby być wymarzonym miejscem sportòw zimowych Polonii montealskiej.
Jak na razie Miłośnicy Polskiej Farmy korzystają z urokòw Parku Angrignon z pięknie przygotowanymi trasami.

Niestety zanosi się na to że zarobione przez PKTWP pieniądze społeczne znowu zostaną przetrwonione na kolejne sprawy sądowe.
I niestety, wbrew krążącym opiniom, adwokaci raczej nie są skorzy pracować pro bono.

Address

Lachine, QC

Website

Alerts

Be the first to know and let us send you an email when Miłośnicy Polskiej Farmy posts news and promotions. Your email address will not be used for any other purpose, and you can unsubscribe at any time.

Share

Category