24/03/2025
The post about making decisions/ click translate to see english. 🦊🦊🦊 Często słyszę; “Karolinaaaa, ale co dobrze, że możesz mieć takie szalone i podróżnicze żyćko”. Trochę mnie to drażni. Mogę? No mogę, bo tak wybrałam. A z wyborami zwykle jest tak, że wybierając jedną rzecz, rezygnujemy z innej albo odkładamy ją na dalszy/późniejszy plan. Nie urodziłam się z zaplanowanym życiem, a nawet jeśli ten plan miałam, to konkretnie go zmodyfikowałam. Dużo zawaliłam, dużo straciłam, dużo zyskałam. Moje życie jest ciekawe, jest książkowo-filmowe, takie, jak sobie wyobrażałam w liceum w małym mieście, że może być tylko dla nieprawdziwych ludzi. Postaci fikcyjnych, jakie omawialiśmy przed maturą rozszerzoną z polaka. Okazuje się jednak, że nie musisz mieć milionów na koncie, żeby wsiąść w samolot na drugi koniec świata i po raz setny klinąć reset i zacząć coś od początku. Nie musisz być rajdowcem, żeby przejechać tysiące kilometrów polówką po górach. Ale jak to w życiu, a nawet w książkach bywa, wszystko ma swoje konsekwencje. Zdarza się (całkiem często), że jedynym, kto budzi mnie rano jest lęk. Do tego samotność i to natrętne myślenie, gdzie przynależe i z kim. I czy w ogóle. A jestem na przykład sama w Maroku. Fajnie wziąć to pod uwagę, kiedy leżycie z kimś kochanym w ciepłym łóżeczku, w małym domku, w małej mieścince, a za ścianą są wasze malutkie dzieciaki. Często słyszę, że oglądacie wtedy moje krejzi storiski i myślicie, że macie nudne życie. Ja czasem ogromnie marzę o takiej nudzie. Konsekwencje naszych wyborów są więc baaardzo nie czarno-białe. A swoją drogą, zawsze byłam kiepska z geografii, a do prawka podchodziłam 3 razy. Skoro więc ja mogłam, to i Wy. 🦊🦊🦊 Przy okazji wielkie dzięki za gratki i miłe słowa o mojej podróży od tych, z którymi nie rozmawiam zbyt często, a jakoś zawsze tak ciepło mam o nich w serduszku. 🦊🦊🦊