02/05/2026
Tak to się wszystko zaczęło ...
👉 Dokładnie 20 lat temu u zbiegu ulic Petrof, Petropulakidon i Vafe w dzielnicy Nea Hora w Chanii rozpoczęła się na dobre nasza przygoda z Kretą. W tym miejscu znajduje się niewielki plac (Plateia Vafe), a na nim był niepozorny kafenion Cafe Vafe - miejsce spotkań głównie cudzoziemców mieszkających na stałe w okolicach Chanii. Decyzja o przejęciu tego przybytu zapadła w lutym tego samego roku, umowa spisana odręcznie w języku angielskim na kartce w szeroką linię, dobytek spakowany w Skodę Octavię, reszta dosłana paczkami.
👉Bartek przyjechał Skodą, a ja doleciałam do Heraklionu ze złotą płytą Limp Bizkit pod pachą i rowerem w luku bagażowym. Na miejscu okazało się, że nie mamy gdzie mieszkać, bo mieszkanie sprzątnął nam przed nosem nasz późniejszy najwierniejszy klient i przyjaciel John Don (zresztą po kilku latach sytuacja się powtórzyła i wynajął kolejne mieszkanie, które mieliśmy na oku😆). Wszystko jednak udało się wyprostować i otworzyliśmy podwoje 01 maja, a uroczyste otwarcie zaplanowaliśmy na 03 maja by powiązać je z polskim świętem narodowym. Było hucznie i wesoło, pojawiła się rownież lokalna telewizja grecka, musieliśmy przekonać do siebie stałych bywalców i pozyskać nowych.
👉 Kontynuowaliśmy więc częściowo format naszych poprzedniczek - Debra Papadinoff i Gillian. W niedzielne wieczory spotkania brydżowe z obiadem, w poniedziałki Movie Night, w czwartki przed południem późne śniadania dla wracających z laiki (targu ulicznego, który w czwartki zawsze jest gdzieś na Nea Horze). Później, gdy kilkukrotnie już na miejscu odwiedziło nas Dzień Dobry TVN przybyło nam polskich turystów, którzy chcieli sprawdzić czy to wszystko prawda co pokazują w TV. Zaczęły się niedziele z oglądaniem Kubicy w F1, mecze Premier League i Champions League, finały Eurowizji, bo to najważniejsze wydarzenie miedialne w Grecji.
👉 W pierwszym miesiącu schudłam 7 kg, pracowaliśmy w zasadzie non stop, bo wszystko zajmowało nam znacznie więcej czasu niż po kilku miesiącach doświadczenia. Mimo, że do plaży mieliśmy ok. 400m to dopiero 15 sierpnia miałam pierwszy wolny dzień by nacieszyć się tym miejscem.
👉 Największa impreza w Cafe Vafe? Najbardziej utkwiły mi w pamięci dwie takie biby - finał Mistrzostw Świata w piłce w 2006 (wyszłam obejrzeć dopiero na karne, bo cały czas spędziłam w kuchni, a Bartek uwijał się za barem i stwierdził, że aż spociły mu się kolana :)) i wielka impreza 30 kwietnia 2008r. połączona z półfinałem Ligii Mistrzów (Chelsea wygrało z Liverpoolem) - ósmy miesiąc ciąży, dziesiątki klientów, rozbita szyba, itd.
👉 Czy byłam bliska uśmiercenia kogoś jakimś daniem? Tak, gdy pewien Grek spróbował chrzanu i nie spodziewał się ostrości, która wejdzie w nos i go prawie rozsadzi. Mało nie zszedł na zawał.
❗️ Prawdziwa szkoła życia, walka z biurokracją (Panie z Sanepidu są chyba takie same w każdym kraju), panowie strażacy zapewne do dzisiaj wspominają tą upierdliwą babę z Polski, która przychodziła prawie codziennie prosić ich by w końcu przyjechali zrobili ten przegląd lokalu, przekonanie się, że co innego jest "lubić gotować dla siebie" a co innego "gotować prawie to samo codziennie dla innych" - przez 2 lata od zakończenia przygody z Cafe Vafe nie zrobiłam placków ziemniaczanych i kotletów mielonych.
❤️Najważniejsze jednak doświadczenie to poznani ludzie - z wieloma z nich do dzisiaj wiąże nas przyjaźń i cały bagaż wspomnień. ❤️
Niektórych nie ma już z nami: Sue, Eileen, Walter, Piotrek, Charles, Phil, Eric ...
20 lat kiedy to minęło?
👉 Exactly 20 years ago, at the intersection of Petrof, Petropulakidon, and Vafe streets in the Nea Hora district, our Crete adventure truly began. There's a small square (Plateia Vafe) here, and on it was an inconspicuous café called Cafe Vafe – a meeting place mainly for foreigners living permanently in the Chania area. The decision to take over this establishment was made in February of that same year. The contract was handwritten in English on a broadly ruled piece of paper, our belongings packed in a Skoda Octavia, and the rest was sent in parcels.
Bartek arrived in the Skoda, and I flew to Heraklion with a gold Limp Bizkit album under my arm and my bike in the cargo hold.
Once we arrived, we found ourselves without a place to live, as the apartment had been vacated in front of us by our future most loyal client and friend, John Don (and a few years later, the same thing happened again, and he rented another apartment we had our eye on :)). However, we managed to straighten everything out, and we opened on May 1st, with the grand opening planned for May 3rd to coincide with the Polish national holiday. It was a loud and cheerful occasion, with local Greek television also appearing, so we had to win over regulars and attract new ones. So we continued, in part, the format of our predecessors, Debra and Gillian. On Sunday evenings, we had bridge nights with dinner, Movie Night on Mondays, and on Thursday mornings, late breakfasts for those returning from the laiki (the street market, which is always somewhere in Nea Hora on Thursdays). Later, after Dzień Dobry TVN visited us several times, we received a few Polish tourists who wanted to see if everything they showed on TV was true. Sundays began with watching Kubica (the first and only Polish F1 driver) in F1, Premier League and Champions League matches, and the Eurovision Song Contest finals, as it's the most important media event in Greece.
In the first month, I lost 7 kg; we worked practically non-stop because everything took up much more time than after a few months of experience. Even though the beach was about 400 meters away, it wasn't until August 15th that I had my first free day to enjoy the place.
The biggest party at Cafe Vafe? Two such parties stick out in my mind the most – the 2006 FIFA World Cup final (I only came out to watch it for the penalties, as I spent the entire time in the kitchen, while Bartek was busy behind the bar and said his knees were sweaty :)) and the huge party on April 30, 2008. Combined with the Champions League semi-final (Chelsea beat Liverpool) – eight months pregnant, dozens of customers, a broken window, etc.
A real life lesson, battling bureaucracy (the ladies from the Sanitary Inspectorate are probably the same in every country), the firefighters probably still remember that annoying woman from Poland who came almost every day asking them to finally come and inspect the place, and realizing that "liking cooking for us" is one thing and "cooking almost the same thing every day for others" is quite another – in the two years since I ended my adventure with Cafe Vafe, I haven't made potato pancakes or minced meatballs.
❤ The most important experience, however, was the people I met – many of them remain friends and hold a wealth of memories. ❤
Some are no longer with us: Sue, Eileen, Walter, Piotrek, Charles, Phil, Eric...
Where did 20 years go?