Roma73

Roma73 "Rome73"-apartament/Licencja CIN- IT058091C2IPL2LPIZ. Urocze, przytulne mieszkanie 2-osobowe w stylu lat 70-tych. Centrum Rzymu (S.Giovanni).

Tylko 3 przystanki od COLOSSEO-MetroC (LODI).Blisko MetroA (RE DI ROMA) oraz stacji ROMA TUSCOLANA(✈️FIUMICINO).

Buon fine settimana.  Miłego końca tygodnia od   Saluti-Tomasz Roma73 😊👍👌👋☀️🛵🚴🤾🏃‍♀️🌸🌿🍹🏞🏝🌲🌲🏜🎡🎾🪁🎭🎣🎻📺🌸🌺🎬🏕🪻🌳🚄⛵️🛫🪂🦋🪷🚡🌴🍀🥀🐞🤩   ...
05/09/2026

Buon fine settimana. Miłego końca tygodnia od Saluti-Tomasz Roma73 😊👍👌👋☀️🛵🚴🤾🏃‍♀️🌸🌿🍹🏞🏝🌲🌲🏜🎡🎾🪁🎭🎣🎻📺🌸🌺🎬🏕🪻🌳🚄⛵️🛫🪂🦋🪷🚡🌴🍀🥀🐞🤩

Buonanotte.  Dobrej nocy od   Saluti-Tomasz Roma73 🌟🌟🌟🌟🌟🌟🌟🌟
04/09/2026

Buonanotte. Dobrej nocy od Saluti-Tomasz Roma73 🌟🌟🌟🌟🌟🌟🌟🌟

❤️ Buonanotte... Roma incantatrice ❤️

Buongiorno.  Dzień dobry od   Saluti-Tomasz Roma73 😊👌👍👋👋👋 Pantheon (Roma) - Wikipedia https://share.google/tLKs57xLH2RDn...
04/09/2026

Buongiorno. Dzień dobry od Saluti-Tomasz Roma73 😊👌👍👋👋👋
Pantheon (Roma) - Wikipedia https://share.google/tLKs57xLH2RDnbu6i

Il Pantheon è uno dei monumenti più straordinari dell'antica Roma❤️

Buongiorno.  Dzień dobry od   Saluti-Tomasz Roma73 😊👍👍👋🌿🌿🌿🌿🌿
03/09/2026

Buongiorno. Dzień dobry od Saluti-Tomasz Roma73 😊👍👍👋🌿🌿🌿🌿🌿

Colosseo nie płonie!  🤪
02/09/2026

Colosseo nie płonie! 🤪

Koloseum strefą czerwoną, czyli nie taki diabeł straszny jak go media malują

Zaczęło się od nagłówków. „KOLOSEUM STREFĄ CZERWONĄ!” Portale krzyczały takim tonem, jakby lada moment przez Forum Romanum miały przejechać czołgi, a Łuk Konstantyna miał zostać obłożony workami z piaskiem. Człowiek czytał to i mimowolnie sprawdzał, czy przypadkiem nie odwołano mu lotu.

Pozwólcie wiec, że powiemy od razu, na samym początku: Koloseum ma się dobrze. Jest otwarte, stoi tam gdzie stało, czyli w tym samym miejscu od prawie dwóch tysięcy lat. Via dei Fori Imperiali nie zamieniła się w linię frontu, a na Colle Oppio nadal można usiąść pod pinią i gapić się na amfiteatr Flawiuszów.
Ale coś się rzeczywiście zmieniło.

Zacznijmy od faktów, bo reszta to już będzie nasza opowieść. Rozporządzenie podpisał prefekt Rzymu Lamberto Giannini 24 sierpnia 2026 roku, na wniosek Questury. Ma obowiązywać cztery miesiące, do 24 grudnia, czyli dokładnie do Wigilii. Obejmuje Koloseum, Fora Imperialne i Colle Oppio, a granice tego pasa ciągną się od Piazza Venezia i Kapitolu, przez Łuk Konstantyna, aż po Via Merulana i kawałek Eskwilinu.

„Czerwona strefa” nie oznacza, że ktoś zamyka miasto. Nie ma szlabanów, nie ma kontroli paszportowej. Chodzi o obszar wzmocnionej kontroli, na którym można zakazać obecności osobom uznanym za niebezpieczne lub notowanym, a prefekt może nakazać im opuszczenie terenu. Do tego dochodzi to, co widać gołym okiem: więcej patroli, częstsze kontrole, więcej policji, karabinierów i wojska.

Jeśli więc idziecie pod Koloseum z dzieckiem, aparatem i kanapką owiniętą w folię, idźcie spokojnie. Nikt Was nie wyprowadzi poza Mury Aureliana. To nie ten rodzaj czerwonej strefy. To strefa, w której ktoś wreszcie postanowił pilnować salonu trochę uważniej.

Problem narastał od miesięcy: kradzieże, bójki, handel narkotykami, grupy bardzo młodych ludzi robiące awantury w najbardziej reprezentacyjnym miejscu miasta. Ale kroplą, która przelała czarę, był wieczór 1 lipca. Nie był to zamach, nie była to wojna gangów o terytorium. Była to impreza urodzinowa dwudziestojednolatka na Largo Gaetana Agnesi, tym maleńkim tarasiku, który wychodzi wprost na amfiteatr, w trakcie której odpalono cztery baterie fajerwerków, a gdy zjawiła się policja miejska, tłum ją otoczył i dwóch funkcjonariuszy zostało rannych. Około czterdziestu osób, przewrócone stoły w restauracjach, turyści w popłochu chowający się do lokali.

Solenizant, dwudziestojednoletni obywatel Egiptu, miał przy sobie pozwolenie na pobyt, które było już nieważne. Rai News zwracał też uwagę na rzecz sprytną i cyniczną zarazem: fajerwerki bywają tu odpalane nie tylko dla zabawy, ale i po to, by odwrócić uwagę ofiar od znikającego portfela. Stary trik iluzjonisty: patrz na prawą rękę, a lewa robi swoje.

Ktoś mógłby zapytać: przecież tam już są kamery, wojsko, radiowozy. Zgadza się. Pod Koloseum od dawna stacjonują żołnierze w ramach operacji „Strade Sicure”, „Bezpieczne ulice”, którzy pilnują wrażliwych i tłumnych punktów miasta. Są kamery, są słynne „pilomaty” chroniące okolice Świętego Piotra, są akcje „wysokiego uderzenia”. A jednak, jak sucho zauważa sam prefekt, to nie wystarcza.

W rozporządzeniu pojawia się wątek, który nas osobiście rozbawił swoją logiką. Wśród czynników branych pod uwagę wymieniono nową stację metra C przy Koloseum, otwartą niedawno i łączącą to miejsce z rozległymi obszarami wschodniego Rzymu. Metro trafiło do akt jako „okoliczność”. Oczywiście metro nie produkuje przestępców. Metro wozi ludzi. Ale ludzie bywają bardzo, bardzo różni.

Warto też dodać dla równowagi, że Rzym nie jest w tym osamotniony i że to żaden ewenement. Ten sam mechanizm zastosowano już w Mediolanie, Neapolu, Florencji i Bolonii. A w Rzymie przy okazji potwierdzono i rozszerzono strefy na Eskwilinie i w San Lorenzo, jednocześnie znosząc wcześniejszą w rejonie Valle Aurelia–Cornelia. To nie histeria. To administracyjna rutyna.

Dla turystów nic się nie zmienia. Nie musicie zmieniać planów. Róbcie tylko to, co powinno się robić w każdym zatłoczonym miejscu na świecie: pilnujcie telefonu, portfela, plecaka i zachowajcie zdrowy dystans wobec ludzi, którzy w ścisku metra nagle stają się wobec Was podejrzanie serdeczni.

Pozostaje jedynie pytanie: czy fakt, że w najbardziej reprezentacyjnym zakątku jednego z najsłynniejszych miast świata trzeba tworzyć „strefę wzmocnionej ochrony”, powinien nas uspokajać, bo państwo jednak reaguje, czy raczej niepokoić, bo problem urósł na tyle, że zwykłe środki uznano za zbyt słabe?

Chyba i to, i to. Najgłupsze byłoby popadanie w skrajności. Pierwsza mówi: „Rzym jest niebezpieczny, nie jedźcie”. Druga: „Nic się nie dzieje, media zmyślają”. Otóż dzieje się. Prefekt podpisuje czteromiesięczne rozporządzenie. To nie jest wymysł internetu. Ale jednocześnie centrum żyje najnormalniej w świecie, zabytki są otwarte, a turyści siedzą na Colle Oppio i pstrykają Koloseum.
Rzym nie płonie. Jedynie bardziej się pilnuje.

Jeśli lubicie te opowieści, możecie postawić nam wirtualną kawę przez buycoffee:
buycoffee.to/zagubieni-w-rzymie

To właśnie dzięki Wam „Zagubieni w Rzymie” mogą dalej włóczyć się po mieście i wracać do Was z takimi historiami.

A jeśli macie ochotę na coś więcej niż jeden post, zajrzyjcie do naszego sklepu z e-bookami:
sklep.zagubieniwrzymie.pl

Znajdziecie tam przewodniki, po lekturze których jeszcze mocniej pokochacie Rzym. Szczególnie polecamy Wielki Pakiet Zagubionych. To wszystkie nasze dotychczasowe tytuły w jednym, w cenie, która naprawdę się opłaca. Taniej już tylko urodzić się Rzymianinem. 😜

Buongiorno.  Dzień dobry od   Saluti-Tomasz Roma73 😊👍👌👋👋👋 Znacie ten plac?
02/09/2026

Buongiorno. Dzień dobry od Saluti-Tomasz Roma73 😊👍👌👋👋👋
Znacie ten plac?

Buonanotte da   Saluti-Tomasz Roma73 🌟🌟🌟🌟🌟
31/08/2026

Buonanotte da Saluti-Tomasz Roma73 🌟🌟🌟🌟🌟

❤️ Galleria Borghese di notte. Silenziosa e lucente fuori, eterna bellezza dentro. ❤️

Mieszkam prawie 30 lat w Rzymie.Moja siostra zapytała mnie : " nie znudził ci się ten makaron?" Nie. Bo raz jest długi, ...
31/08/2026

Mieszkam prawie 30 lat w Rzymie.
Moja siostra zapytała mnie : " nie znudził ci się ten makaron?" Nie. Bo raz jest długi, raz krótki, innym razem pokręcony. Czasem muszelki, czasem ...lasagna. Pośmialiśmy się.
A tobie nie znudziły się ziemniaki?
2 podstawowe opcje: w całości albo poduszone 🤪 Nigdy nie znudzi mi się włoska kuchnia. Kocham też risotto na wszystkie sposoby( sezonowo). Ale tak jak Zagubieni czasem wyskoczę na żarcie orientalne czy np. libanskie. A pizza raz w tygodniu albo rzadziej. Dziękuję za post Zagubieni w Rzymie Pozdrawiam serdecznie. Saluti-Tomasz Roma73 apartment

Czy naprawdę można się przejeść włoską kuchnią?

„Byliśmy we Włoszech cały tydzień i nie zjedliśmy ani jednej pizzy, ani jednego makaronu."

Gdy natrafiliśmy na ten komentarz, w pierwszym odruchu chcieliśmy zadzwonić po karetkę albo przynajmniej po egzorcystę. Bo brzmi to trochę jak wyznanie: „Byłem w Rzymie i jakoś nie trafiłem na Koloseum". A zaraz potem przyszła myśl znacznie bardziej podstępna: a może się da?

Zróbmy krok wstecz, bo sprawa jest ciekawa. Akurat teraz świat oficjalnie ukoronował Włochów. W najnowszej edycji TasteAtlas Awards 2025/26 kuchnia włoska wróciła na pierwsze miejsce na świecie, ze średnią 4,64 na 5, wyprzedzając Grecję (4,60) i Peru (4,54). Portal przeliczył ponad 590 tysięcy ważnych ocen wystawionych niemal 19 tysiącom potraw i produktów, a Włochy odebrały koronę Grekom. W tej samej chwili, w której jury całego globu bije brawo carbonarze, znajdują się ludzie, którzy jadą nad Tyber i przez siedem dni omijają makaron szerokim łukiem.

Rodzi się więc pytanie: to z nimi jest coś nie tak, czy może z rankingami?

Każdy z nas nosi w głowie podobną wizję. Poranek to cappuccino i cornetto, południe pachnie pastą, wieczór należy do pizzy, a między jednym a drugim przewijają się tiramisu, lody, oliwa, pomidory, mozzarella i obowiązkowy kieliszek czerwonego. Piękny obraz. Niestety to obraz, a nie jadłospis. Włosi na co dzień nie żywią się wyłącznie tym, co my z rozrzewnieniem nazywamy „kuchnią włoską".

Można pojechać do Włoch i ani razu nie zamówić pizzy. Można nie tknąć spaghetti. Można nawet nie przepadać za pomidorami, parmezanem czy oliwą i mimo wszystko najeść się wybornie. Bo prawdziwa kuchnia włoska jest przede wszystkim regionalna. To nie jeden gigantyczny talerz makaronu z pizzą majaczącą gdzieś w tle.

Na północy rządzą risotto, polenta, masło i sery, dania, które z Neapolem łączy mniej więcej tyle, co Zakopane z Sopotem. Nad morzem królestwo należy do ryb i owoców morza. W górach na stół wjeżdżają mięsa, grzyby, ziemniaki i wszystko, co treściwe i konkretne. Do tego karczochy faszerowane po rzymsku, strączki, zupy, podroby, lokalne sery i cały legion specjalności, o których w turystycznych folderach nikt Wam nie wspomni, bo się zwyczajnie nie mieszczą. Italia to nie jedno danie. Italia to atlas dań.

W grudniu 2025 roku, na obradach w New Delhi, UNESCO wpisało kuchnię włoską na Listę Reprezentatywną Niematerialnego Dziedzictwa Ludzkości, jako pierwszą na świecie kuchnię całego kraju uhonorowaną w całości. Wielkie święto, prosecco lało się strumieniami. Ale najsmaczniejszy jest szczegół, który umknął w tej euforii: komisja nie wskazała ani jednej sztandarowej potrawy. Ani pizzy. Ani makaronu. Doceniono nie danie, lecz cały mozaikowy pejzaż regionów i rytuał wspólnego stołu: rozmowę, dzielenie się, celebrację.

Instytucja, która ostatecznie namaściła włoską kuchnię, jednym gestem potwierdziła dokładnie to, co próbujemy Wam tu wyłuszczyć. Że nigdy nie chodziło o pizzę. Pizza neapolitańska swój dyplom od UNESCO dostała osobno, już w 2017 roku.

Skoro już weszliśmy na drogę szczerości, postawmy pytanie, którego w towarzystwie miłośników Italii raczej się na głos nie zadaje: czy można nie lubić kuchni włoskiej?

Można. I to bez cienia poczucia winy. Nie każdy kocha smak oliwy. Nie każdy przepada za serami o charakterze tak wyrazistym, że wchodzą do pokoju przed tym kto je zjadł. Nie każdy toleruje gluten, pomidory, nabiał czy ciężkie, długo zalegające w żołądku dania. Dla jednych włoskie jedzenie bywa zbyt monotonne, dla drugich zbyt „mączne", dla trzecich zbyt tłuste, a dla jeszcze innych zbyt proste.

I oto doszliśmy do herezji: czasem kuchnia włoska potrafi się znudzić.

Tak, powiedzieliśmy to na głos. Bo jeśli przez kilka dni z rzędu wsuwamy pizzę, focaccię, cornetti, pastę, panini, gnocchi i na deser jeszcze tiramisu, to nawet najzagorzalszy italofil łapie się w pewnym momencie na myśli: „A może dzisiaj coś bez mąki?".

Z ręka na sercu przyznajemy, że dołączamy do grona podejrzanych. My też czasem schodzimy z włoskiego szlaku. Dzieciaki wołają o schabowego. Pani Zagubiona marzy o młodej kapuście z koperkiem, Pan Zagubiony o zrazach. Bywa, że idziemy na sushi albo na pierożki bao, a bywa, że na stole ląduje najzwyklejsza ogórkowa i tyle, koniec dyskusji.

Podejrzewamy, że cała rzecz rozbija się o różnicę między turystą a mieszkańcem. Turysta ma krótką chwilę i słusznie chce ją wycisnąć do ostatniej kropli oliwy. Zajada Włochy łapczywie, na zapas, jakby jutra miało nie być. My, żyjący tu na stałe, jemy inaczej: u nas przy stole spotyka się pół świata, bo to nie wakacyjny performance, a codzienność, która lubi mieszać kultury.

Zostaje pytanie najważniejsze i najbardziej podstępne z całej tej opowieści: czy Wy naprawdę lubicie kuchnię włoską, czy raczej lubicie Włochy? Bo to, uwierzcie, wcale nie musi być to samo.

Jesteśmy ogromnie ciekawi Waszych odpowiedzi. Czy zdarzyło Wam się świadomie odpuścić pizzę i makaron? Czy przetrwalibyście we Włoszech cały tydzień i ani razu ich nie tknęli? A może stoicie po drugiej stronie barykady i twierdzicie, że jechać do Włoch bez pizzy i pasty to jak stanąć nad morzem i nie zamoczyć w nim choćby palca?

Zaczynamy liczyć ile będzie komentarzy: „Nie lubię włoskiej kuchni. I już." O ile w ogóle takie będą. 🤪

A zanim wybije północ, bo zegar tyka nieubłaganie, mała rzecz z naszego sklepu. Do końca dnia obowiązuje kod “WAKACJE20”, który zdejmuje 20% z ceny wszystkich naszych e-booków (jedyny wyjątek to Wielki Pakiet Zagubionych). Potem kod znika jak ostatnia porcja cacio e pepe po dwudziestej trzeciej, czyli bezpowrotnie. Jeśli od dawna zerkacie na któryś z tytułów, to jest ten moment. Tylko do północy:
sklep.zagubieniwrzymie.pl

Buongiorno.  Dzień dobry od   Saluti-Tomasz Roma73 😊👍👌👋💧💧💧💧💧💧
31/08/2026

Buongiorno. Dzień dobry od Saluti-Tomasz Roma73 😊👍👌👋💧💧💧💧💧💧

La Fontana delle Api è un'opera realizzata da Gian Lorenzo Bernini nel 1644 🤩

Buona domenica.  Miłej niedzieli od   Saluti-Tomasz Roma73 😊👍👌👋👋👋
30/08/2026

Buona domenica. Miłej niedzieli od Saluti-Tomasz Roma73 😊👍👌👋👋👋

Indirizzo

Via Volterra, 8
Rome
00182

Notifiche

Lasciando la tua email puoi essere il primo a sapere quando Roma73 pubblica notizie e promozioni. Il tuo indirizzo email non verrà utilizzato per nessun altro scopo e potrai annullare l'iscrizione in qualsiasi momento.

Scelte rapide

Condividi

Digitare