07/10/2021
"Projekty herbu Zabrza z 1924 roku.
Wśród dokumentów Zabrza przechowywanych w zasobach Archiwum Państwowego w Gliwicach znajduje się kilkadziesiąt barwnych projektów herbu miasta. Jest to plon otwartego konkursu rozpisanego przez magistrat w 1924 roku, którego ostateczne rozstrzygnięcie nastąpiło dwa lata później, w 1926 r.
Był to pierwszy na Górnym Śląsku herb miejski wyłoniony w tak nietypowy, odbiegający od dotychczasowej praktyki sposób. Z tego względu wspomniany zbiór zasługuje na dokładniejsze omówienie.
W 1924 r. Zabrze było najmłodszym miastem górnośląskim. Powstało ze scalenia w 1905 r. sąsiadujących ze sobą gmin wiejskich — Małego Zabrza, Zaborza i Doroty tworząc, tzw. Wielkie Zabrze. Podjęte w 1913 r. starania o przyznanie osadzie praw miejskich przerwał wybuch I wojny światowej. W grudniu 1914 r. uchwałą rady gminnej Wielkie Zabrze przyjęło nazwę Hindenburg, na cześć zwycięskiego niemieckiego feldmarszałka Paula von Hindenburga. Nowa nazwa została oficjalnie zatwierdzona w Berlinie dekretem cesarskim 21 lutego 1915 r.
Po podziale Górnego Śląska w 1922 r. gmina znalazła się tuż przy nowo wytyczonej granicy polsko-niemieckiej. Wykorzystując to władze niemieckie w celach propagandowych postanowiły przekształcić ją w wielkie nowoczesne niemieckie miasto. W kolejnym wniosku w sprawie przyznania gminie praw miejskich wskazywano m.in. na płynącą zza miedzy polską propagandę, z którą należy podjąć bezwzględną walkę. Przytoczone argumenty okazały się przekonywujące i 1 października 1922 r. gmina wiejska Hindenburg została podniesiona do rzędu miast.
Kolejnym krokiem było ustalenie herbu, który wyraźnie podkreśliłby ten niezwykły pod względem usytuowania i wyznaczonej mu roli charakter miasta. Sprawę poprzedziła ożywiona dyskusja prasowa. Jak pisze popularny na Górnym Śląsku „Oberschlesischer Wanderer” gminy włączone w obręb miasta miały historyczne godła, które jednak z uwagi na swój charakter nie tylko nie mogą być brane pod uwagę jako ewentualny herb miasta, ale nawet służyć jako podstawa do opracowania nowego projektu.
Decyzję w sprawie przyszłego herbu postanowiono oddać w ręce społeczeństwa rozpisując otwarty konkurs na jego projekt i ustalając nagrody dla trzech najlepszych projektów w wysokości 150, 100, 50 marek. Wcześniej specjalnie powołane grono miejscowych historyków opracowało założenia, którym miały odpowiadać nadsyłane projekty. Według notatek prasowych sporządzonych na podstawie nie zachowanych już protokołów komisji projekt musiał zawierać dwa podstawowe elementy — zamek lub wieżę obronną jako symbol twierdzy nadgranicznej rozumianej bardzo szeroko oraz dowolny motyw związany z lokalnym przemysłem ciężkim.
Pierwsze projekty zaczęły napływać już latem i jesienią 1926 r. W konkursie wzięło udział 46 uczestników nadsyłając w sumie 93 projekty. Wielu nadesłało trzy lub cztery prace, niekiedy w kilku wersjach barwnych.
Jury konkursu, pod przewodnictwem historyka ks. dr Josepha Knossały, po wstępnej selekcji wyłoniło 60 projektów. Wygrał projekt gliwiczanina Alfreda Brockela, przedstawiający w polu złotym trzy wieże jednakowej wysokości, środkowa czerwona, dwie boczne błękitne nad nimi błękitne koło zębate. Drugie miejsce przyznano projektowi Alfreda Opielki z Zaborza — w polu złotym czerwony mur obronny z bramą i okrągłą wieżą pośrodku. Na murze po prawej stronie znajdowały się skrzyżowane młoty złote (symbol górnictwa), po lewej takież złote koło zębate. Trzecie miejsce zajął projekt Theo Krawczyka z Hindenburga przedstawiający w czarnym polu czerwoną wysoką wieżę otoczoną podwójnym rzędem murów również barwy czerwonej. Pośrodku muru autor umieścił symbole przemysłowe — koło zębate, kowadło i stojący na trzonku ciężki młot ręczny używany w kuźniach i hutach.
Nagrodzone projekty otrzymały pozytywną opinię pracowników Archiwum Państwowego i Muzeum Śląskiego we Wrocławiu. Następnie przesłano je do Berlina, gdzie po drobnych poprawkach powróciły do miasta i jeszcze przed podjęciem ostatecznej uchwały zostały wystawione w witrynach największych miejscowych księgarń — Czecha i Góreckiego. W ten sposób mieszkańcy miasta mogli się z nimi zapoznać i zgłosić własne uwagi.
Ostatecznego wyboru herbu dokonano na posiedzeniu Magistratu 20 sierpnia 1926 r. Uchwalono, że herbem miasta Hindenburga zostanie poprawiony projekt A. Brockela. Nie obyło się przy tym bez gwałtownej dyskusji i krytyki. Z lakonicznych wzmianek prasowych wynika, że największe kontrowersje wzbudziła czerwona wieża, w której upatrywano symbolu nadgranicznego usytuowania miasta i niemieckiej twierdzy pogranicznej. Przeciw takiej interpretacji ostro zaprotestowała liczna grupa radnych — komunistów domagając się uznania tego elementu także za dodatkowy (obok koła zębatego) symbol przemysłu ciężkiego i nawiązanie do górnośląskich ceglanych budowli wielkoprzemysłowych.
Herb ten obowiązywał do 1948 r. Ponownie przywrócono go w 1991 r.
Charakterystyka projektów
Omawiany zespół stanowi 51 projektów różnej wielkości, czyli niemal wszystkie, spośród których wyłoniono nagrodzone prace. Do niektórych prac dołączono obszerne wywody omawiające zawarte w nich treści symboliczne. Podpisy i adresy, a w kilku przypadkach wykonywane zawody, pozwalają dodać kilka słów o samych twórcach.
Większość nadesłanych projektów to prace plastyków amatorów co zdradza ich nieporadny rysunek, np. złe rozplanowanie poszczególnych elementów, czy ich wielkość nie wypełniająca dokładnie pola tarczy. Na trzech projektach Franza Heinego, między licznymi tworzącymi go elementami pozostało dużo wolnego miejsca. Na jednym z projektów jego twórca zamalował wolną przestrzeń u dołu tarczy czarną barwą. Ten sam błąd jest też w projekcie Felice Birnbach. Wyjątek stanowią trzy projekty ks. Eicha — proboszcza z Hemmendorf koło Stuttgartu, które zostały wykonane bardzo starannie. Wszystkie powtarzają ten sam schemat — w białym polu czerwona ceglana wieża obronna lub brama wjazdowa przeprute bramą wjazdową z zasuniętą do połowy broną, przed nimi most zwodzony zawieszony na masywnych łańcuchach. Nad otworem bramnym inicjał H otoczony wieńcem laurowym. Zza budowli wysuwa się koło zębate lub głowice skrzyżowanych młotów
Prace zawodowych plastyków odznaczają się profesjonalnym wykonaniem i dbałością o detale, ale ich kompozycje są mało urozmaicone.
Żaden z projektów nie spełnia kryteriów poprawności heraldycznej. Podstawowym błędem większości z nich jest kształt tarcz, którym nadawano najdziwaczniejsze formy wielo- boków lub pseudobarokowych kartuszy. W projekcie Georga Pauly z Rozbarku górna krawędź tarczy została zwieńczona u góry krzyżem. Jedynie w kilku projektach formę tarczy można uznać za poprawną. Innym mankamentem jest umieszczanie w tarczy nazwy miasta i dat. Wspomniany wyżej Franz Heine na jednym z trzech projektów oprócz nazwy miasta zapisanej literami o wymyślnych kształtach, poniżej w ozdobnej ramce umieścił tradycyjne pozdrowienie górnicze „Glück auf” (Szczęść Boże).
W jednym z projektów Stanisława Michalskiego z Zaborza nazwa miasta umieszczana jest na biegnącej pod dolną krawędzią banderoli natomiast w rysunek herbu została wkomponowana data otrzymania praw miejskich. Tarcze miały rozmaite zwieńczenia. Obok corona muralis w projekcie Willego Schmidta na trzech projektach E. Bruggemana ze Straubing tarcza o poprawnym rysunku została nakryta otwartą bogato inkrustowaną koroną. Natomiast na jednym z projektów oznaczonych inicjałami M. K. nad tarczą widnieje galowa czapka górnicza, z której po bokach spływają labry czerwono-czarno-złote w kształcie liści akantu.
Po względem treści symbolicznej herbów uczestnicy ściśle trzymali się zasad wytycznych przez organizatorów konkursu. Wszystkie projekty zawierają wieżę lub zamek obronny i symbole przemysłu ciężkiego w rozmaitych kombinacjach. Najczęściej powtarzającym się motywem były koło zębate i dwa skrzyżowane młoty — symbol górnictwa, które zastępowała czasem kopalniana wieżą wyciągowa a nawet tradycyjna górnicza lampa — karbidka. Niekiedy obok nich pojawiały się symbole hutnicze — kowadło, ciężki młot ręczny, obcęgi lub dymiące kominy fabryczne, typowe dla pejzażu przemysłowego. Na jednym z dwóch projektów Stanisława Michalskiego z Zaborza pojawił się cyrkiel. Niektórzy autorzy umieścili kilka różnych symboli przemysłowych
Inni wzbogacali wizerunek dodatkowymi detalami. Na czterech projektach Alfreda Weissberga z Hindenburga obok wieży i symboli przemysłowych pojawiła się półpostać stojącego na murze zakutego w zbroję rycerza dzierżącego w obu rękach miecz, co miało dodatkowo podkreślić nadgraniczny charakter miasta. Symbole przemysłowe zostały umieszczone w polu pokrytym skośną szachownicą — na dwóch projektach biało-błękitną, na jednym złoto-czerwoną, której wymowa jest niezrozumiała. W projekcie Artura Schillera z Bolesławca pojawił się stojący w bramie jeleń. W dołączonym obszernym memoriale autor wyjaśnił, że motyw ten odwołuje się do dalekiej przeszłości, kiedy teren obecnego miasta w większości porastały lasy. W projekcie zwraca też uwagę dziwaczny kształt wieży przypominający raczej dawny piec hutniczy niż budowlę obronną. Niektóre dodatki umieszczono poza obrębem tarczy. Na projekcie Hugona Zollny po obu stronach tarczy o dziwacznym kształcie wielokąta stoją wysokie kominy fabryczne popielatej barwy. W projekcie nieznanego autora po obu stronach tarczy zatknięte są dwubarwne sztandary — prawy niebiesko-czarny, lewy czarno-niebieski.
Trzy spośród czterech projektów opatrzonych inicjałem M. K. w ogólnym założeniu nawiązują do dawnych herbów śląskich. W projekcie nr 2 w otworze bramnym widnieje czarny, zwrócony w lewo orzeł ze srebrną przepaską i krzyżem, trzymający w szponach banderolę z napisem „Schlesien”. Pozostałe dwa projekty dzielą tarczę herbową w słup, prawe pole zajmuje czarny połuorzeł, lewe różne kombinacje murów obronnych i symboli przemysłowych
W projekcie nr 4 czarny połuorzeł otrzymał dodatkową tarczę z kołem zębatym na piersiach. W lewej pobocznicy zza blankowanego muru obronnego wysuwa się uniesione w górę ramię trzymające młot. Motyw ramienia dzierżącego młot znalazł się też na jednym z dwóch projektów wspomnianego wyżej Stanisława Michalskiego.
Warty bliższego omówienia jest projekt Willego Schmidta z Paczkowa. W tarczy dzielonej w pas u góry w polu błękitnym widnieje stojący na skale czarno-popielaty zamek obronny, a raczej jego ruiny, u dołu w polu czerwonym jest czarne koło zębate i wystające zza niego dwa młoty również barwy czarnej. Interesujący jest komentarz do zaproponowanej symboliki. Warowny zamek nawiązuje zdaniem autora do — nazwy miasta — Hinten-Burg — co jest oczywistym nieporozumieniem. Natomiast widniejące pod nim koło zębate i młoty to symbole bogactwa tej ziemi kryjącego się pod jej powierzchnią, dzięki którym mógł rozwinąć się tu przemysł ciężki.
Interesujący plastycznie, jakkolwiek niezgodny z regułami heraldycznymi, jest projekt Paula Bartoszka z Gliwic. W niejednolitym złoto-czarnym polu na białych chmurach unosi się warowne miasto otoczone wysokim murem obronnym. Do miasta prowadzi brama wjazdowa wykuta w wieży poprzedzona mostem zwodzonym. Na murach tłoczą się mieszkańcy miasta. Poniżej w chmurach widnieje ciężkie czarne kowadło hutnicze, o które wspierają się dwa skrzyżowane trzonkami młoty.
W większości projektów przeważa połączenie barw złotej, czerwonej, czarnej lub błękitnej, czarnej i srebrnej.
To ostatnie zestawienie uchodziło za typowe dla heraldyki górnośląskiej. W projekcie H. Sładkowskiego z Popielowa pojawiła się kombinacja tradycyjnych barw górniczych czarno-zielona. Oryginalne jakkolwiek niepoprawne z punktu widzenia sztuki heraldycznej wykorzystanie barw prezentuje jeden z projektów Theo Krawczyka, w którym wysoka przysadzista wieża obronna otrzymała aż trzy typowe dla heraldyki niemieckiej barwy złoto-czerwono-czarne, które w zamyśle twórcy miały dodatkowo podkreślić niemiecki charakter miasta. Częste było łamanie zasady alternacji barw oraz stosowanie barw nieznanych heraldyce, np. w projektach E. Saagera zamek o ciekawym rysunku otrzymał barwę fioletowo-szarą, umieszczony w również dwubarwnym złoto-srebrnym dzielonym w słup polu. W projekcie Alfonsa Mocha z Hindenburga niektóre elementy otrzymały barwę pomarańczową. Na kilku projektach pojawiło się pole dwubarwne — dzielone w słup lub w pas.Na tym tle projekt A. Brockela wyróżniał się prostotą i nowoczesnością rysunku oraz oryginalnością kompozycji, przy pełnym zachowaniu pożądanych treści symbolicznych. Porównując go z innymi wizerunkami należy w pełni zgodzić się z opinią jury desygnującej go na przyszły herb miasta.
Autorzy projektów
Uczestnikami konkursu byli przeważnie Górnoślązacy, mieszkańcy Hindenburga, Gliwic oraz podbytomskiego Rozbarku. Kilka projektów pochodzi z odleglejszych miejscowości — Paczkowa, Opola, Popielowa i Głubczyc. Dwa projekty nadesłali uczestnicy z Dolnego Śląska — Bolesławca i Wrocławia. Projekty nadeszły też z odległych krańców Rzeszy — z Bawarii i Wirtembergii.
Pod względem zawodowym uczestnicy konkursu stanowili zróżnicowaną grupę. Byli wśród nich zarówno przedstawiciele inteligencji — profesjonalni plastycy, księża, nauczyciel, rzemieślnicy (majster stolarski), a być może też wykwalifikowani robotnicy. Znalazło się też dwóch studentów — Hugo Zollna, student architektury z Opola i Erwin Saager, student szkoły technicznej z Hindenburga. Niestety nie zachowały się żadne bliższe informacje o autorach nagrodzonych prac.
Duża liczba uczestników rozpisanego konkursu otwartego świadczy, że sprawa herbu nowego miasta wywołała duże zainteresowanie. Autorzy projektów — na miarę posiadanych umiejętności plastycznych i skąpej na ogół wiedzy heraldycznej starali się stworzyć nowoczesny herb, który miał sprostać wszystkim postawionym mu wymaganiom ideowym."
---
Małgorzata Kaganiec
Źródło:
http://pther.net/PDF/Rocznik_PTHer/Rocznik_PTHer_tom06%20ISSN%201230-803X.pdf