06/06/2026
Dlaczego warto ograniczyć koszenie zieleńców.
Siódmy rok promujemy trawniki zaniechane zamiast zajechanych oraz zachęcamy do koszenia samych obrzeży zieleńców, ścieżek i przedeptów przy zachowaniu wypełniających wolne przestrzenie łanów traw i ziół rozmaitych. Wykazujemy, że podcięte skraje trawników to spełnienie obietnicy z przysłowia "kosiarka syta i łąka cała".
Pokazujemy dobre praktyki, zacne przykłady, porównania, analizy i artykuły naukowe podnoszące różne aspekty wstrzymania się od koszenia. Do kiedy? Choćby i do 15 sierpnia! Ale jeśli nie całkowite wstrzymanie, to chociaż częściowe jego ograniczenie.
Można kosić mozaikowo, fragmentarycznie - w różnym terminie, na różną wysokość, różną częstotliwością i inną techniką. Kto nie może się powstrzymać, niech kosi nawłociowiska, inwazyjne niecierpki, przymiotna białe, kanadyjskie, gałęziste... Inwazyjnych gatunków obcych do eliminacji jest dużo.
Jednak, mimo zachęt do odpoczynku, nienasycone brzuchy machiny Wielkiego Obciachu warczą na trawnikach już od kwietnia. Być może dlatego w anglojęzycznych mediach społecznościowych od czterech lat pojawia się kampania (Maj bez koszenia). Kibicujemy jej wraz z naszą kampanią i hasłem
Nie chodzi o to, by całkiem porzucić koszenie. Tylko o to, by się trochę wstrzymać.
Bo nie ma łąki bez koszenia.
Koszenie jest niezbędnym elementem kształtowania takiego zbiorowiska roślinnego jak łąka. Chodzi tylko o to, by trawniki kosić rzadziej. Tak rzadko jak to jest potrzebne, by mogły rozkwitnąć na nich naturalnie pojawiające się rodzime kwiaty.
Dzięki Waszemu zaangażowaniu, coraz więcej osób jest świadomych zniszczeń wyrządzanych przez nadmiarowe koszenie i coraz więcej miast adaptuje się do zmiany klimatu. Partyzancka robota polega w tym przypadku na pisaniu petycji, podpisywaniu tych istniejących, pogłębianiu wiedzy na temat zalet zaniechanych trawników, zarówno wiedzy własnej jak i osób w najbliższym otoczeniu.
Ma to sens, bo choć bezmyślni pozostają nieprzejednani, to i tak coraz więcej miast deklaruje, że będzie ograniczać wydatki na koszenie. Tak poczynione oszczędności w miejskich kasach mogą być przeznaczone na nowe nasadzenia drzew i krzewów, ich badania i w razie konieczności pielęgnacje. Marzymy, by więcej pieniędzy przeznaczane było na wpieranie rodzimych ekosystemów przez eliminowanie z nich inwazyjnych gatunków obcych (IGO).
Oczywiście w obrębie miasta są też obszary, w których regularne koszenie jest i raczej powinno być utrzymywane. Jesteśmy realistami. Regulują to odrębne przepisy o utrzymaniu dróg lub inne względy racjonalne (murawy w parkach zabytkowych, oprawy parterów kwiatowych, zachowanie stożków widoczności na skrzyżowaniach, przejazdy kolejowe itp).
Rzadsze niż zwykle koszenie trawników w pobliżu miejsc zamieszkania wpisuje się w szeroki nurt poprawy jakości życia w mieście. Nie lubię zwrotu: "Kośmy rzadziej bo to bardziej ekologiczne". Zwrot "ekologiczne" zdaje się być niekiedy zapychaczem dyskusji dla jednych, a dla drugich płachtą na byka. Rzadsze koszenie i pozostawianie zaniechanych trawników jest po prostu bardzo praktyczne.
Przeczytajcie kilka zalet zaniechanego trawnika:
🍀 trawnik zaniechany obniża poziom zanieczyszczeń w powietrzu,
🍀 spełnia w mieście rolę łąki antysmogowej,
🍀 przyczynia się do lokalnego obniżenia temperatury i ograniczenia miejskich wysp ciepła,
🍀 ma zdolność do ponadprzeciętnej chłonności wody, dzięki temu staje się elementem systemu retencjoniwania wód opadowych i zmniejsza ryzyko podtopień w następstwie gwałtownych, obfitych opadów deszczu,
🍀 dzięki zachodzącym procesom bioremediacji przyczynia się do oczyszczania wod pochodzących ze spływu powierzchniowego, co służy jakości glebowych zasobów wodnych,
🍀 daje szansę na bioróżnorodność i powrót zapomnianych gatunków roślin zielnych, przestaje być trawnikiem, staje się wielogatunkowe murawą,
🍀 taki zieleniec jest schronieniem, miejscem lęgów, wychowywania młodych i żerowiskiem dla drobnych kręgowców tj. ptaki, jeże, ryjówki,
🍀 pozostawiony w spokoju, nie koszony nie wzbudza tumanów pyłu i pyłków,
🍀 przez niewzbudzanie nadmiarowym koszeniem nowego cyklu kwitnienia skraca się okres pylenia traw do niezbędnego dla natury,
🍀 wysoka ruń zaniechane go zielenca obniża poziom hałasu,
🍀 zwiększa wilgotność powietrza w swoim pobliżu, co działa zbawiennie na zdrowie wszystkich,
🍀 staje się miejscem bytowania stawonogów, a tym samym bazą pokarmową dla kręgowców, tak przywraca zerwane łańcuch i sieci troficzne,
🍀 same rośliny kwitnące stają się pożytkiem owadów w tym również zapylających: pszczolinek, miesierek, murarek, trzmieli, smuklików...
Ku chwale zieleni!
patronite.pl/partyzantka
foto: przykład zaniedbanego trawnika, który w zeszłym roku miała Ola Dobra.
Pokażcie dobre przykłady spontanicznie i naturalnie ukwieconych zieleńców w Waszej okolicy.