13/08/2025
Pozdrawiamy Magodę!
Jak się spakować na wakacje w Bieszczadach (czyli sztuka przewidywania nieprzewidywalnego).
Pakowanie się na wakacje w Bieszczady to nie jest zwykłe wrzucanie rzeczy do walizki. To misja. To sztuka. To trochę jak szykowanie się na wyprawę w Himalaje, piknik na łące i bal maskowy – jednocześnie.
Po pierwsze: ubrania.
Nie daj się zwieść sierpniowemu słońcu. W Bieszczadach sierpień może być gorący jak piekarnik albo chłodny jak lodówka.
Weź więc:
* t-shirt a najlepiej kilka,
* bluzę (najlepiej polar – wygląda niezbyt, ale grzeje),
* kurtkę przeciwdeszczową (nie pytaj, po prostu weź),
* ciepłe skarpety - j.w.
* czapkę z daszkiem i wełnianą (bo pogoda nie wybiera),
* buty do chodzenia po górach (nie sandałki, serio – Bieszczady nie wybaczają),
*stuptuty - bieszczadzkie błoto to nie legenda, to fakt.
Po drugie: sprzęt.
To, że nie idziesz na Mount Everest, nie znaczy, że nie warto się przygotować:
* latarka czołowa – w Bieszczadach noc potrafi być czarna jak...noc,
* powerbank – w razie gdybyś musiał wezwać pomoc lub zrobić sobie selfie z jeleniem,
* mapa papierowa – GPS czasem odpływa w siną dal,
* termos na herbatę – smakuje dwa razy lepiej po podejściu na Połoninę,
* kijki do podpierania (lub do odganiania entuzjastycznych krów).
Po trzecie: coś na duszę.
Bieszczady to nie tylko natura, to reset totalny:
* dobra książka – najlepiej taka, która nie potrzebuje Wi-Fi,
* notes albo szkicownik – bo może nagle zapragniesz zapisać „to coś”,
* cierpliwość – do siebie, do pogody, do wolno sunącego życia.
Po czwarte: rzeczy absolutnie niezbędne:
* spray na kleszcze,
* krem z filtrem - w górach nawet gdy jest mało słońca, można spalić skórę,
* kubek - przyda się nie tylko na napoje ale np na zerwane jagody,
* zapałki lub zapalniczka – nie tylko do ogniska, ale i na znak przyjaźni z sąsiadem: „pożyczysz ognia?” działa zawsze,
* mały koszyk lub worek na grzyby, maliny, jagody – nawet jeśli nie planujesz zbierać, to Bieszczady planują, żebyś zebrał,
* coś do zjedzenia „na wszelki wypadek” – np. kabanosy albo czekolada,
* otwartość na niespodzianki – bo możesz wrócić z psem, poezją w sercu albo planem przeprowadzki.
I na koniec – zostaw miejsce w plecaku na:
* ciszę. Tę bieszczadzką, co dzwoni w uszach po całym roku hałasu. Na zapach deszczu, na poranne mgły, na wieczorne ogniska i śmiech pod gwiazdami. To najcenniejsze, co przywieziesz – i nie waży nic.
*Zdrowy rozsądek – by nie iść na połoninę o 17:00 w japonkach, z butelką prosecco i dwoma story na Instagramie.
* Weź plecak, nie walizkę na kółkach – bo asfalt kończy się szybciej, niż myślisz.
Jeśli jedziesz do Zagrody Magoda to nie musisz targać ze sobą wody w plastiku bo mamy studnię z najlepszą wodą, nie musisz zabierać spraju na kleszcze bo w sieni czekają na ciebie różne ich rodzaje ( nie kleszczy, środków ochronnych😂),
No i książek też brać nie musisz bo mamy dużą biblioteczkę dla gości. Spraj na niedźwiedzie zostaw w domu, w Bieszczadach ich nie spotkasz.
No i najważniejsze: nie zabieraj ze sobą stresów, zmartwień i trosk - daj głowie odpocząć :)