11/09/2021
Ja Ciebie też Panie Władzo cz.1
Nie było mnie tu kilka miesięcy, nie dlatego, że zapomniałam, nie dlatego, że nie miałam czasu, ale dlatego że na myśl o Stodole robi mi się słabo i nie mogę… Ale dostaję od Was telefony, maile i sms-y co dalej ze Stodołą, co się stało. Czuje więc że jestem winna wyjaśnienie.
No więc ze Stodołą to już koniec. Nie będzie jej. Nie mogę nawet tam pojechać i pozabierać własnych rzeczy, gdyż czuje taki niesmak i niechęć, że jeszcze dużo wody w rzece upłynie, zanim ponownie stanę na ziemi dobkowskiej…
Kto jest na tym profilu od początku, powinien pamiętać, że gdy kupowałam ziemię, ten kawałek, na którym stoi kibel bez odpływu, przylepiony do mojej ściany, do którego sra sąsiad, należał do mnie. Zgodnie z mapami był posadowiony na gruncie należącym do mnie. W toku sporządzania mapy do celów projektowych, miejscowy geodeta odkrył (i nawet mi nie powiedział!), ze w mapach jest błąd i historycznie źle jest poprowadzona granica i on to wyprostował i złożył w starostwie nazwijmy to wniosek o poprawę i beztrosko oddał mi nową mapę. Powinnam była wtedy zrobić dwie rzeczy, po pierwsze natychmiast usunąć ten kibel póki był jeszcze mój, a po drugie zmienić geodetę😊 Ponieważ jakoś do tej pory życie łaskawie zawsze pozwoliło mi lądować na czterech łapach a największe g.. czyścić na pstryknięcie palców, nie przejęłam się zbytnia ta rewelacją, bo pomyślałam jak każdy normalny człowiek, na co gminie sracz, na pewno zgodzą się na jego usunięcie…
Niemniej jednak nasze prace związane z izolacją murów, nie rozpoczęły się na wiosnę 2020r., gdyż do murów przyczepiony był sracz w związku z czym nie dało się przeprowadzić tych robót bez jego usunięcia. Złożyłam za to w czerwcu 2020r. dwa pisma do gminy, jedno w którym zawnioskowałam o zgodę na rozbiórkę sracza, co chciałam zrobić własnym kosztem oraz drugi wniosek o wystawienie tej malutkiej, bodajże 60-metrowej działki, na której stoi sracz na sprzedaż w drodze przetargu ograniczonego do właścicieli nieruchomości sąsiednich z tą działką. Pisma leżały, ale niestety pan Burmistrz Świerzawy, zajęty bardzo ważnymi sprawami do których sracz z pewnością nie należy, nie miał czasu odpisać. W styczniu 2021 r. zaczęłam wydzwaniać do Gminy co z moimi pismami i w lutym 2021r ( czyli ósmym miesiącu od złożenia pisma) dostałam odpowiedź. Nie wydadzą zgody na rozbiórkę sracza. Koniec decyzji bez uzasadnienia. Zadzwoniłam zapytać dlaczego, to pani w urzędzie przekazała mi, że pan Burmistrz nie chce drażnić sąsiada, który ze sracza korzysta, ale w zamian za to wystawi tą działkę na przetarg i mogę ją sobie kupić. Do tego pod jednym z postów na FB, potwierdził to Pan Burmistrz. Popełniłam więc kolejne błędy – nie zaskarżyłam tej decyzji o braku zgody na rozbiórkę sracza, nie rozwaliłam sracza niby przypadkiem, tylko cierpliwie czekałam aż gmina wystawi działkę na przetarg. W lutym działka ukazała się w gminnym wykazie nieruchomości przeznaczonych na sprzedaż a kilka tygodni później została na sprzedaż wystawiona z terminem przetargu na dzień 21 maja. W międzyczasie zrobiłam dwie rzeczy, po pierwsze odwiedziłam sąsiada, który ze sracza korzysta, gdyż pomyślałam, ze może mu sfinansuję łazienkę w domu, ale w trakcie odwiedzin …skorzystałam z pięknej łazienki. Okazało się, że korzysta ze sracza Gminy, ponieważ z łazienki korzysta jego żona i on nie będzie. A zatem sami rozumiecie. Mam sracz który każdego dnia gwałci moją ścianę, gmina nie wyda zgody na rozbiórkę, bo ze sracza korzysta sąsiad, a sąsiad nie będzie korzystać z własnej łazienki, bo korzysta z niej żona. Bareja by lepiej nic nie wymyślił a dodam jeszcze, że nic co z powyższego napisałam nie jest ubarwieniem niczyich słów.
Rozpoczęłam roboty, gdyż wiedziałam, że działkę kupię. Dlaczego to wiedziałam? Bo byłam gotowa dać większe pieniądze za tą działkę ze sraczem, aniżeli za stodołę. Sąsiad korzystający ze sracza na mojej ścianie chciał kupić stodołę, ale nie chciał za nią zapłacić tyle, ile sprzedawca żądał, w efekcie czego stodołę kupiłam ja. Było zatem dla mnie logiczne, że skoro nie chciał zapłacić kwoty X za stodołę, to nie zapłaci jej za sam kibel, a ja byłam gotowa zapłacić kwotę X by ten kibel nabyć. Zaczęliśmy więc roboty, by nie stracić kolejnego roku, bo nie dość, ze inwestycja nie zarobiła jeszcze na siebie, to materiały budowlane wiosną 2021 roku były już o 100% droższe niż wiosną 2020 roku. Czekanie na decyzję burmistrza przez 8 miesięcy by mi odpisał, ze rozbiórki kibla nie będzie, kosztowało mnie zatem podrożenie inwestycji o ładnych kilkaset tysięcy złotych. Ale kto by tam liczył nie swoje pieniądze…
W międzyczasie postawiłam na ziemi gminnej kontener na gruz, co zostało doniesione do Urzędu Gminy w związku z czym niezwłocznie podpisałam umowę na wynajęcie gruntu, by móc postawić na nim kontener. Szczerze powiedziawszy nawet nie wiedziałam, gdzie wykonawca ten kontener postawił, ale skoro postawił gdzie postawił, to chciałam Gminie zapłacić. W międzyczasie dzielnie zniosłam kradzież własnego ogrodzenia, czego w imię dobrych stosunków sąsiedzkich nie zgłosiłam, ograniczyłam się jedynie do zawiadomienia pani urzędnik o kradzieży mienia gminnego, gdyż razem z moim płotem zabrano płot okalający front działki ze sraczem, należącej do gminy. Gmina kradzieżą płotka się jednak nie przejęła, czym należy się tylko cieszyć bo świadczy to, o tym ze się jej powodzi.
17 maja pojechałam wybierać dachówkę na dach, który mieliśmy zacząć robić, jak tylko miałam ogłosić całemu światu, że jestem szczęśliwą posiadaczką sracza w Dobkowie. Odwiedziłam hurtownie w Jeleniej Górze i wybrałam piękną ceramiczną dachówkę, matową, co by blaskiem nie oślepiać okolicy, nawet jeśli mniej praktyczną niż ta błyszcząca, po której brudny deszcz spływa, niczym woda po kaczce. Tymczasem 18 maja zadzwoniła do mnie pani z Gminy, że Pan Burmistrz zmienił zdanie i przetarg który się mual odbyć 3 dni później, na który wpłaciłam wadium, odwołał. Dlaczego???? Ona mi nie powie a wadium mi oddadzą, nie ma problemu przecież. Z pisma Gminy, o które musiałam prosić bo nie chciałam uwierzyć słowom, wynikało, że „powodem odwołania przetargu jest konieczność zmian w przebiegu aktualnie budowanej sieci kanalizacji sanitarnej w miejscowości Dobków”. W takiej Anglii, w takim piśmie to zawsze wytłumaczą poddanemu, o co chodzi, ale w Świerzawie jak Władza pisze do ludzi, to trzeba niestety chwycić za telefon i podzwonić po ludziach by dowiedzieć się o co chodzi i w jaki sposób konieczność zmian w przebiegu budowanej sieci kanalizacyjnej, której plany leżą od lat w urzędach ma się do sprzedaży sracza.
I już w następnym poście - to jest tak dużo, że pisanie tego jest naprawdę wyczerpujące - napiszę Wam o tym wszystkim co wydarzyło się później. Bo jeśli ktoś uważa, ze już nic bardziej absurdalnego nie mogło się stać, to jest w błędzie. Napiszę Wam również o tym dlaczego nic z tym nie zrobię i pozwolę Władzy cieszyć się wygraną w walce o sracz.
Ps. na zdjęciu wyglądam na szczęśliwą, ale to dlatego, ze fotkę pstryknęłam sobie parę dni temu na wieść o sukcesie zawodowym. chciałam uwiecznić chwilę zwycięstwa na swojej twarzy
ps. 2 Ja Ciebie też Panie Władzo...