12/08/2021
W tradycyjnym domku z wyciętym serduszkiem w drzwiach już od dawna mieszkają popielice. Zagnieździły się pod dachem. Na zdjęciu widać, że powoli im ciasno. Po raz drugi wygryzły dziurę w swojej podłodze, a naszym suficie. Przez pierwszą dziurę, dwa lata temu, wypadły trzy małe, jeszcze bez futerka popieliczki. Zaglądając rano do tego miejsca zobaczyłam na podłodze trociny i maleństwa pełzające po podłodze, oprószone wapnem (trzymamy tam garnek z wapnem do dezynfekcji).
Akcja ratowania maleństw była udana: suchym pędzelkiem oczyściłam ich skórę z wapna i po kolei podawałam mamie-popielicy jej dzieci. Wyciągała po nie ręce przez (nieszczęśliwie) wygryziony otwór.
Miejsce to zabiłam potem deską, żeby dramat się nie powtórzył...