30/07/2021
Słyszałem ludzi potępiających wywołaniu powstania Warszawy, - wszyscy Polacy potępiają teraz powstanie Warszawy - a jednocześnie zupełnie nie rozumiejących, że powstanie Warszawy to tylko zenit, wierzchołek, najbardziej jaskrawy wyraz samobójczego charakteru naszej polityki narodowej podczas tej wojny. Nasze interesy narodowe nakazywały wchodzić nam do tej wojny ostatnimi, myśmy weszli, wbiegli, wskoczyli do niej pierwsi. Po klęsce należało zrobić wszystko co można, aby oszczędzić polityczne, gospodarcze, biologiczne siły narodu, myśmy prowokowali co tydzień, co dzień nasz naród do nowych ofiar, nowego upływu krwi, do podpalań własnego domostwa. Szliśmy przez tę wojnę, jak korowód ślepców wędrownych ze średniowiecznego obrazu Breughla, wpadaliśmy do każdego rowu, kaleczyliśmy się o każde druty, potykaliśmy się o wszystkie kamienie. Nie było tak głupiej i nędznej prowokacji na którą byśmy się nie nabrali. Byliśmy nad wyraz zdziwieni w 1940 że Francja się nas wyrzeka i wypędza. Anglicy w 1940 zechcieli nami handlować, przygarnęli nas, a myśmy byli przekonani, że Anglicy chcą budować Europę Środkową. Anglicy pchnęli nas do wojny, a myśmy tryumfowali, że to my kunsztownie wyprowadziliśmy Anglików do wojny, która w ogóle się toczy w naszej obronie! Przegraliśmy wszystkie stawki, siedzimy i urządzamy sobie akademie, chwaląc się nawzajem. Nareszcie otrzymaliśmy rząd uczciwych ludzi - typową musztardę po obiedzie, w chwili kiedy ten rząd, już nic nie mógł zrobić, kiedy Anglikom był na rękę taki rząd, od którego łatwiej odczepić by się mogli.
"Lady Makbet myje ręce"