11/08/2019
LETNIA NOC, spędzona w starym dworze, otoczonym 2-hektarowym parkiem należy do tych, których nie sposób zapomnieć... Tu wszystko ma czar i smak. Najpierw lipowa aleja, która wiedzie do dworu. Wolno zapadający lipcowy zmierzch i kolacja w ''dworskiej'' jadalni. Potem przejście przez zabytkowy hol i - tajemnicze schody na górę. Pokoik ''z duszą'' i klimat innej epoki. A później - już tylko noc i jej dźwięki...
Dwór powoli oplata gęsty mrok. Wokół - żadnej cywilizacji i żadnych jej odgłosów. Ale stare drzewa snują swoją opowieść. Tylko one wiedzą, jak kończą się małe i duże historie, których były świadkami. Opowieści te - niedokończone - cichną i gasną gdzieś wśród szumu gałązek... Tymczasem nocna zmiana tutejszych mieszkańców dyskretnie dochodzi do głosu. Tu pohukuje sowa, tam przemknął nietoperz, jeszcze gdzie indziej - odezwie się spóźniony słowik. W tle przygrywa cała orkiestra świerszczy... Duszna noc po upalnym dniu spowija wszystko, jak teatralna kotara.
Ranek przynosi ożywczy chłód. Dopiero teraz widać dwór w całej okazałości. Zbudowany w 1927 roku, nawiązuje formą do czasów baroku. Jest piękny i świeży, widać, że odremontowany z zachowaniem pierwotnego kształtu. I te drzewa... Wyrastają wokół dworu, jak strażnicy, jak świadkowie i poręczyciele minionych czasów. Tuż za parkiem rozciąga się pole - barwne, bezkresne, niosące ze sobą spokój i zadumę...
Śniadanie w wielkim salonie z kominkiem ma nie tylko smak - ma też koloryt. Wszystkie szczegóły salonu idealnie wplatają się w całość. Jednak każdy dom i każde wnętrze - to przede wszystkim - ludzie. Dobrym duchem dworu jest Pani Maria. Wraz z mężem kupili tę posiadłość, odremontowali i przyjmują gości. I to jak przyjmują! Czujesz się tu akceptowany i wyjątkowy.
Po znakomitym śniadaniu Pani Maria wraz z przyjaciółką opowiadają barwnie i ze swadą o pobliskich miejscowościach. O Koźminku, Liskowie, Goszczanowie...
..I o tym dworze. Wieś Dębsko istniała w zapisach już od XII wieku. Przez stulecia przechodziła z rąk do rąk, zmieniając właścicieli, jak rękawiczki. W 1909 majątek nabył Stefan Grabski herbu Wczele. Po jego śmierci, w 1920 roku posiadłością podzieliło się pięć córek. Jedna z nich, Anna, została żoną Aleksandra Chrostowskiego herbu Ostoja. Oni to właśnie zbudowali dwór ''na surowym korzeniu''. Co to znaczy? Otóż to, że budynek powstał na dzikim, niezagospodarowanym dotąd terenie.
W latach 30 XX wieku majątek Chrostowskich liczył ponad 200 ha. Była to nie tylko ziemia orna, również las, sady i warzywnik. A także ten park... Niestety, rok 1945 przyniósł tym ludziom i tej posiadłości straszne zmiany...
Piękne jest to, że obecni gospodarze - Pani Maria z mężem - podejmują czasem w swych progach potomków dawnych właścicieli. Spóźniłam się o kilka dni, bo miałabym okazję ich poznać. :) Myślę jednak, że z przyjemnością wrócę kiedyś do wielkopolskiej krainy, do tego urokliwego dworu. I do tych szumiących drzew, które muszą mi przecież dokończyć swoje rozpoczęte historie... :)
fot. i tekst Monika Gala ©
Dębsko-Ostoja, lipiec 2019