01/09/2025
🛶 40 lat temu — 968 kilometrów non-stop kajakiem. W hołdzie dla mojego taty, Andrzeja Dziury.
Dokładnie 40 lat temu, w sierpniu 1985 roku, mój tata – Andrzej Dziura – wspólnie ze swoim sportowym partnerem Zdzisławem Szubskim, dokonał rzeczy niezwykłej. W kajaku dwuosobowym bez żadnej przerwy przepłynęli całą Wisłę – od Oświęcimia aż po Gdańsk, kończąc na symbolicznym Westerplatte.
Pokonali 968 kilometrów non-stop, przez ponad 127 godzin, dzień i noc, walcząc z nurtem, zmęczeniem, zimnem, falami – ale nigdy ze sobą.
To wydarzenie przeszło do historii. Oficjalnie zostało uznane przez Księgę Rekordów Guinnessa jako rekord świata w kategorii K2 – najdłuższy, nieprzerwany spływ kajakiem dwuosobowym.
📍 Trasa legendarnego maratonu „Wisła '85”
Wystartowali 27 sierpnia 1985 r. z mostu w Bieruniu (niedaleko Oświęcimia). Spływ poprowadził ich przez Kraków, Sandomierz, Warszawę, Toruń, Bydgoszcz… aż do Gdańska, gdzie 1 września – w rocznicę wybuchu II wojny światowej – wpłynęli na Westerplatte.
To było więcej niż sport. To była symboliczna podróż przez historię, rzeką, która łączy południe i północ Polski.
„Wisła 1985” była wielkim maratonem, zorganizowanym m.in. przez Związek Spółdzielni Pracy, pod patronatem władz sportowych PRL. Ale tylko oni dwaj – tata i Szubski – postanowili przepłynąć trasę w całości, bez ani jednej przerwy na sen czy odpoczynek.
Jak wyglądał ten wyczyn? Kilka faktów:
⛺ Zero noclegów. Zero zejścia na brzeg. Jedzenie, picie i potrzeby fizjologiczne – wszystko w kajaku.
🌊 Zmienne warunki: poranne mgły, upały, chłód nocy, wysokie fale w ujściu Wisły.
💪 Determinacja: Zmiany wiosłowania co 2–3 godziny, wzajemne wspieranie się, walka z bólem i skrajnym wyczerpaniem.
📜 Efekt: oficjalny rekord Guinnessa, który do dziś pozostaje jednym z najbardziej wymagających i spektakularnych w polskim kajakarstwie.
Dziś – 40 lat później – w hołdzie dla Taty
Tata nie opowiadał o tym często. Jak wielu ludzi naprawdę wielkich – był skromny. Nie potrzebował poklasku. Dla niego liczyła się droga, wyzwanie, samoprzeciwstawienie się ograniczeniom.
Ale ja dziś chcę o tym powiedzieć. Bo ten wyczyn zasługuje na pamięć.
Bo on zasługuje na pamięć.
Nie chodzi tylko o rekord. Chodzi o ducha – siłę, jaką miał w sobie, i którą przekazywał innym.
Ten rekord był świadectwem jego charakteru: wytrwałości, odwagi i pokory wobec natury. Dla mnie to coś więcej niż historia sportowa – to osobista lekcja, jaką mi zostawił.
Niech ta historia płynie dalej
Jeśli dotarłeś aż tutaj – dziękuję. Być może dzięki temu ktoś jeszcze usłyszy o Andrzeju Dziurze.
O człowieku, który nie zatrzymywał się nawet wtedy, gdy było trudno. Który pokazał, że siła woli może pokonać każdy nurt.
Pamiętajmy o takich ludziach. Nie tylko w rekordach – ale w sercach.
Bo dopóki o nich mówimy, oni nadal są z nami.
Dla tych, którzy dziś walczą o swoje marzenia
Jeśli jesteś sportowcem, pasjonatem, marzycielem – ta historia jest też dla Ciebie.
Bo choć technologia się zmienia, duch walki i wytrwałość są ponadczasowe.
👉 Nie ma rzeczy niemożliwych, jeśli naprawdę w coś wierzysz.
Tata nie miał super sprzętu. Miał tylko siłę woli, partnera i marzenie.
To wystarczyło, by zapisać się w historii.
Niezależnie od tego, czy płyniesz rzeką, biegniesz przez życie, czy wspinasz się po górze własnych trudności – pamiętaj, że droga zaczyna się od decyzji, by nie odpuszczać.
🌊 Wspólny wysiłek – wspólna pamięć
Jeśli znałeś mojego tatę, pamiętasz go, albo po prostu chcesz uczcić jego postać —
przepłyń 1 symboliczny kilometr kajakiem, SUP-em, wpław, jak chcesz…
i opublikuj to w swoich mediach społecznościowych z hasłem:
Wspólnie możemy nie tylko przypomnieć o wielkim wyczynie,
ale też pokazać, że pamięć o ludziach, którzy inspirowali – może nadal płynąć.
Rzeka łączy. A pamięć daje siłę.
Dziękuję każdemu, kto dołączy.
I dziękuję Ci, Tato, że płyniesz ze mną dalej — choć już inną rzeką.