09/04/2025
Troszkę ciekawostek o nas ❤️
* Dwa schroniska, zero dojazdu dla leniwych.
Schronisko na Szczelińcu, niczym gwiazda wśród górskich samotników, dzieli zaszczyt bycia jednym z dwóch w Polsce, gdzie podjazd pod same drzwi odpada. Jeśli myślisz o pizzy z dostawą, zapomnij 😃
* Dostawy wciągane są specjalną winda towarową ❤️
* Szwajcarski design z polskim klimatem (i brakiem windy dla gości): Budynek udaje elegancką "Schweizerai" z 1845 roku. Można się poczuć jak w Alpach... gdyby tylko walizki same się wnosiły. Za to widoki są tak "szwajcarskie", że aż dech zapiera, zwłaszcza po tych 665 schodach.
* Goście z wąsami i bez wąsów (ale za to z długimi nogami): Goethe wpadł na ploteczki z naturą, Adams pewnie zastanawiał się, jak tu zrobić demokrację na takiej górze, a Pabel... no cóż, on tu po prostu harował, żeby inni mogli podziwiać. Bez niego mielibyśmy tylko ładną, ale niedostępną kupkę kamieni.
* Na dachu Gór Stołowych (dosłownie): 922 metry nad poziomem "ej, gdzie zaparkowałem?". To idealne miejsce, żeby poczuć się jak król (lub królowa) świata, zwłaszcza jak już się wdrapiesz. Pamiętaj tylko, żeby nie spaść z tronu podczas podziwiania Karkonoszy.
* Turystyka z brodą (dłuższą niż twoja po trekkingu): Już w XVII wieku ludzie tu łażą, serio! Tylko wtedy pewnie myśleli, że Szczeliniec to jakiś zaklęty zamek. Dziś wiemy, że to po prostu schronisko z epickimi widokami i jeszcze bardziej epicką liczbą schodów.
* Panorama, że "o wow!" (i "o jezu, jeszcze schody"): Widoki są tak piękne, że można zapomnieć o bolących nogach... na jakieś pięć sekund. Potem przypominają ci o sobie, zwłaszcza w drodze na dół.
* Schody do nieba (albo przynajmniej do herbaty): Te 665 kamiennych "schodków fitness" to dzieło Pabla. Dzięki niemu mamy "ścieżkę zdrowia" w cenie wycieczki. Po wejściu możesz śmiało zjeść dwa ciastka, zasłużyłeś/aś ❤️
* Pabel - taki górski "złota rączka": Ten gość nie tylko schody zbudował, ale ogarnął całą "infrastrukturę". Można powiedzieć, że był pierwszym influencerem Szczelińca, tylko zamiast lajków zbierał pot i westchnienia turystów.
* Baza wypadowa do krainy skalnych grzybów i labiryntów: Jak już się nacieszysz widokami ze Szczelińca, możesz ruszyć na podbój Błędnych Skał. Tylko uważaj, żeby się nie zgubić i nie wrócić do schroniska na kolacji w przyszłym tygodniu.
* Ekipa z kondycją level "kozica górska": Wyobraź sobie, że twoje "do biura" to codzienny trekking pod górę i z góry. Szacun dla pracowników! Pewnie mają łydki ze stali i płuca jak miechy kowalskie.
* Woda z dołu, czyli "hydrozagadka" na co dzień: Żeby napić się wody, trzeba ją "wydobyć" z dołu. To takie lokalne "wodociągi z buta". Dzięki temu wiesz, że pijesz naprawdę świeżą, górską wodę... która musiała trochę poczekać na transport.
* Przewodnik od szefowej, czyli "nie zgub się, człowieku!": Jeśli boisz się, że wśród tych wszystkich skał i labiryntów poczujesz się jak w "Blair Witch Project", w schronisku możesz nabyć specjalny przewodnik autorstwa obecnej kierowniczki. Z nim przejdziesz trasę turystyczną bez obawy, że zamienisz się w jedną ze skalnych rzeźb (chyba że zrobisz sobie bardzo długą przerwę na podziwianie widoków). 🤩
Edit!!!
Dziękujemy za tak ogromy odzew! Jest Nam bardzo miło to wszystko czytać! Po prostu jesteście KOCHANI! 🤩
Uwaga! Jeszcze chwilę i osiągniemy wspólnie 1000 polubień 🤩😀
Udostępniajcie posta! ❤️