Zagroda Magoda

Zagroda Magoda Bieszczady, malownicza wieś Lutowiska. Wypoczynek w dwóch regionalnych, drewnianych chatach z widokiem na połoniny. Od 2006 roku przyjmujemy gości.
(2)

Nasza strona w internecie: www.chatamagoda.pl Tel. 609 229 826
www.chatamagoda.blogspot.com Bieszczady, Polska
Nasza zagroda składa się z dwóch regionalnych chat: chaty Magoda i chaty bojkowskiej.

Mieszkać można w mieście. Można na wsi.I jedno, i drugie jest dobre.Miasto ma swoje światła, tempo, możliwości. Wieś ma ...
04/06/2026

Mieszkać można w mieście. Można na wsi.
I jedno, i drugie jest dobre.
Miasto ma swoje światła, tempo, możliwości. Wieś ma swoje przestrzenie, ciszę i rytm natury. Jedni kochają gwar kawiarni, teatrów i ulic pełnych ludzi. Inni wolą śpiew kosa o świcie, zapach mokrej trawy i drogę, na której częściej spotyka się sarnę niż sąsiada.
Każde z tych miejsc niesie ze sobą inny styl życia.
Bo życie to nie tylko miejsce zamieszkania. To także sposób spędzania dni, rodzaj pracy, codzienne obowiązki, relacje z ludźmi i to, na co przeznaczamy swoją energię.
W mieście często płaci się czasem za wygodę. Wszystko jest blisko. Sklep, lekarz, kino, restauracja. Ale bywa, że za tę bliskość płaci się pośpiechem, korkami i nieustannym poczuciem, że trzeba zdążyć jeszcze z tysiącem rzeczy.
Na wsi często płaci się pracą za przestrzeń. Gdy spadnie śnieg, trzeba odśnieżyć. Gdy urośnie trawa, trzeba ją skosić. Gdy zepsuje się płot, ktoś musi go naprawić. Tu wiele rzeczy nie dzieje się samo. Natura jest piękna, ale nie jest obsługą hotelową.
Jest też kwestia pieniędzy, o której czasem mówi się niechętnie, jakby była czymś mniej ważnym.
A przecież bez pieniędzy trudno żyć gdziekolwiek.
W mieście zwykle łatwiej znaleźć pracę. Na wsi często trzeba ją sobie stworzyć. Wymyślić własny sposób na życie. Otworzyć warsztat, prowadzić gospodarstwo, pensjonat, pracować zdalnie albo codziennie pokonywać wiele kilometrów do pracy.
Każdy wybór ma swoją cenę i swoje nagrody.
Niektórzy marzą o przeprowadzce na wieś, wyobrażając sobie głównie zachody słońca. Potem odkrywają, że zachód słońca jest za darmo, ale nie ma w pakiecie naprawy dachu.
Inni marzą o mieście, o jego możliwościach i energii, a po latach odkrywają, że najbardziej brakuje im chwili ciszy, podczas której słychać własne myśli.
Dlatego chyba nie ma sensu przekonywać, że jedno życie jest lepsze od drugiego.
Szczęście nie mieszka ani w mieście, ani na wsi.
Szczęście mieszka tam, gdzie człowiek znajduje sposób, by żyć w zgodzie ze sobą.
Bo można być nieszczęśliwym w pięknym domu pod lasem i szczęśliwym w małym mieszkaniu na czwartym piętrze bez windy.
Można też odwrotnie.
Najważniejsze jest nie to, gdzie mieszkamy, ale czy miejsce, które wybraliśmy, pasuje do tego, kim jesteśmy.
A jeśli nie pasuje?
To dobrze pamiętać, że człowiek, podobnie jak ptaki, czasem ma prawo zmienić kierunek lotu.

Dzień Czesi zaczyna się około szóstej. Otwiera jedno oko, patrzy na świat, robi powitanie słońca czyli szczeka przez kil...
03/06/2026

Dzień Czesi zaczyna się około szóstej. Otwiera jedno oko, patrzy na świat, robi powitanie słońca czyli szczeka przez kilka minut i to wystarcza by nikt w domu już nie miał szansy spać. Potem stwierdza, że nic pilnego się nie wydarzyło, więc przewraca się na drugi bok i przez jakiś czas bardzo intensywnie odpoczywa.
Czasem obserwuję ją leżącą na kanapie i myślę, że Czesia doszła do mądrości, do której wielu ludzi dochodzi przez całe życie. Nie wszystko trzeba zrobić. Nie wszędzie trzeba być. Nie każda okazja wymaga skorzystania z niej.
Taras? Można.
Ale można też nie.
Po południu Czesia przenosi się z jednej strony kanapy na drugą. To ważny moment dnia, wymagający skupienia i dobrej organizacji. Następnie przez godzinę patrzy przez okno. Nie wiadomo na co. Podejrzewam, że na wszystko.
Od czasu do czasu wzdycha.
Na pewno wtedy myśli o sprawach ważnych.
Na przykład dlaczego ludzie tak się spieszą.
Albo dlaczego robią tyle rzeczy, skoro i tak najbardziej lubią siedzieć z kimś bliskim i głaskać psa.
Wieczorem przychodzi pora na przytulanie. Ten punkt programu Czesia traktuje bardzo poważnie. Wtula się całym swoim psim ciałem i przypomina wszystkim wokół, że szczęście jest zadziwiająco proste: miękka kanapa, spokojny dom, pełna miska.
Reszta to już tylko szczegóły.
A potem Czesia zasypia, zmęczona kolejnym dniem intensywnego życia w Bieszczadach.
Bez zbędnej filozofii działa jako kontrapunkt dla współczesnej obsesji aktywności, sukcesu i samodoskonalenia.

Każdy z nas patrzy na świat przez własne okno.Ta sama droga dla jednych będzie zachwytem, dla innych niewygodą. Ta sama ...
29/05/2026

Każdy z nas patrzy na świat przez własne okno.
Ta sama droga dla jednych będzie zachwytem, dla innych niewygodą. Ta sama cisza może koić albo niepokoić.
My, mieszkając w Bieszczadach, czujemy się szczęśliwi i spełnieni. Kochamy tę przestrzeń, naturę, zwierzęta i rytm życia, który płynie wolniej. Rozumiemy jednak, że nawet krótki pobyt tutaj dla kogoś może być trudny. I to też jest w porządku.
Mieszkamy w jednym kraju, mówimy tym samym językiem, ale nasze drogi bywają zupełnie różne. Dochodzimy do innych wniosków, inaczej czujemy i inaczej ustawiamy swoje życie. Te wybory mają później konsekwencje. Dla nas samych, dla innych ludzi, dla świata wokół nas.
Choć czasem trudno nam zrozumieć pewne postawy, wiemy, że ludzie mogą mieć różny stosunek do zwierząt, natury i siebie samych. Jeśli działają zgodnie z prawem - mogą. Ale prawo można zmieniać. Można edukować, tłumaczyć, rozmawiać. Można z szacunkiem różnić się i nadal próbować żyć obok siebie bez pogardy i agresji.
W Sejmie została właśnie przegłosowana ustawa „łańcuchowa”.
Mam nadzieję, że to kolejny krok do zakończenia haniebnej tradycji traktowania zwierząt jak rzeczy, które można przywiązać, zostawić i zapomnieć o ich cierpieniu.
I mam nadzieję, że tym razem człowiek pełniący obowiązki prezydenta tego kraju jej nie zawetuje.
Bo miarą naszego człowieczeństwa nie jest to, jak silni jesteśmy wobec słabszych, ale jak bardzo potrafimy ich chronić.
„Wielkość narodu i jego postęp moralny można poznać po tym, w jaki sposób traktuje swoje zwierzęta.”
– Mahatma Gandhi

Dzień dobry.Przez ostatni rok moim głównym zajęciem było leżenie na kanapie i analizowanie zagrożeń życia codziennego.Ka...
25/05/2026

Dzień dobry.
Przez ostatni rok moim głównym zajęciem było leżenie na kanapie i analizowanie zagrożeń życia codziennego.
Kanapa była bezpieczna, nie hałasowała.
Kanapa nie miała niespodziewanych planów wobec mnie.
Ale ostatnio coś się zmieniło.
Nie wiem dokładnie co. Może to przez Bunię, która codziennie wraca z dworu pachnąca błotem, wolnością i bardzo podejrzanymi przygodami.
Może przez Jagodę, która mówi do mnie takim głosem, jakby świat jednak nie był końcem wszystkiego.
A może po prostu serce mi trochę urosło.
W każdym razie zaczęłam wychodzić.
Na początku tylko kawałek.
Odkryłam, że trawa jest miękka.
A wiatr nie chce mnie zjeść.
Co prawda nadal zachowuję zdrowy rozsądek.
Na przykład gdy worek foliowy leci przez drogę, od razu informuję wszystkich, że nadciąga apokalipsa.
Ktoś musi pilnować bezpieczeństwa.
Ale już się nie boję tak bardzo. Czasem nawet tuptam - tak po prostu.
Dla przyjemności. I wtedy uszy same mi lecą do tyłu a świat nagle okazuje się całkiem ciekawym miejscem.
Trochę strasznym ale ciekawym.
A po spacerze wracam na kanapę zmęczona, dumna i wzruszona sobą.
Bo okazuje się, że odwaga to nie jest brak strachu.
Odwaga to wyjść z domu mimo strachu.
Nawet jeśli potem przez godzinę trzeba odpoczywać pod kocem.
To mówiłam ja, Czesia.
(Piesek do spraw ostrożnych, ale rozwijających się).

Każdy potrzebuje siły, żeby przetrwać cięższe chwile. Bo życie, jak wiadomo, nie zawsze składa się z leżenia w dużej aro...
24/05/2026

Każdy potrzebuje siły, żeby przetrwać cięższe chwile. Bo życie, jak wiadomo, nie zawsze składa się z leżenia w dużej aromatycznej kałuży albo kopania dołków na bieszczadzkiej łące.
Czasem przychodzi smutek. Czasem lęk. Czasem człowiek albo pies siada i patrzy w ścianę jak krowa w pociąg.
I wtedy trzeba mieć coś, co daje moc.
Jednym daje ją las. Innym muzyka. Komuś ciepła herbata. Komuś drugi człowiek, który nic nie mówi, tylko siedzi obok. Mnie osobiście daje ją także szyneczka, ale staram się rozwijać duchowo.
Moc daje też ruch. Pobiec przed siebie, choćby bez sensu. Otrzepać futro. Wykąpać się w rzece. Popatrzeć w niebo. Przypomnieć sobie, że świat jest większy niż nasze zmartwienia i że nawet najdłuższy deszcz kiedyś się kończy.
Ale największą moc daje chyba miłość. Taka zwyczajna. Że ktoś cię woła po imieniu. Że czeka. Że się cieszy, kiedy wracasz. Że możesz być trochę smutny, trochę zmęczony i trochę przeczochrany przez życie.
I że mimo wszystko nadal jesteś ważny.
Ja to wiem. Bo jak wracam ubłocona, mokra i pachnąca czymś bardzo podejrzanym, to i tak mnie przytulają.
Więc może właśnie o to chodzi w życiu.
Żeby mieć dokąd wracać. I kogoś, przy kim można spokojnie położyć brzuch do góry, nawet kiedy świat trochę gryzie.
To mówiłam ja Bunia

Wielkie mi halo!Wychodzę sobie na taras jak jest słoneczko, siedzę na tarasowej kanapie pupką do góry,  przytulam się a ...
22/05/2026

Wielkie mi halo!
Wychodzę sobie na taras jak jest słoneczko, siedzę na tarasowej kanapie pupką do góry, przytulam się a dziś skoczyłam z tarasu głupie 1,5 metra w dół i potem pozwoliłam się pierwszy raz pogłaskać temu dużemu z grubym głosem.
Wielkie halo! Miałam ochotę to tak zrobiłam!
I nie wiem czemu Jagoda smarka i powtarza w kółko, że jakiś przełom nastąpił, i że jest wzruszona.
Ludzie są dziwni!
To mówiłam ja Czesia.

Są takie chwile, kiedy człowiek staje na środku kuchni, patrzy na haftowany obrazek i milknie.Co w naszym przypadku jest...
19/05/2026

Są takie chwile, kiedy człowiek staje na środku kuchni, patrzy na haftowany obrazek i milknie.
Co w naszym przypadku jest dość podejrzane, bo zwykle ktoś akurat miesza szakszukę, śmieje się za głośno albo Bunia biegnie z patykiem wielkości grabii.
A jednak stanęliśmy. I patrzyliśmy.
Justyna, nasz gość, wyhaftowała Magodę. Nie dom. Nie budynki. Nie szyld.
Tylko to, czego właściwie nie da się pokazać na zdjęciu. Emocje i uczucia: ciszę, ciepło, szczęście.
I jeszcze „naturę”, bo bez nich Magoda byłaby jak naleśnik bez farszu. Niby istnieje, ale wszyscy czują niedosyt.
Patrzymy na ten obrazek i myślimy sobie, że mamy naprawdę niezwykłe życie.
Bo naszym codziennym zajęciem jest spotykanie ludzi, którzy czują świat głębiej. Którzy potrafią zrobić coś rękami, sercem i uważnością. Którzy przywożą do Magody swoją wrażliwość, humor, historie i swoje wewnętrzne światło.
A potem zostawiają po sobie coś więcej niż ślady butów na gank, czasem rozmowę, czasem śmiech przy śniadaniu, czasem wzruszenie.
A czasem haft, od którego robi się człowiekowi ciepło gdzieś między herbatą a duszą.
Dziękujemy.
Za ten haft. Za uważność. Za serce wszyte między literami.
Czasem człowiekowi się wydaje, że prowadzi pensjonat. A potem przychodzi taki moment i nagle rozumie, że tak naprawdę od lat buduje się tu coś znacznie większego.
Miejsce spotkań dobrych ludzi.
I chyba właśnie to jest największym szczęściem Magody: nie widoki, nie deski, nie kominki ani nawet najlepsze racuchy świata.
Tylko ludzie.
Piękni, czuli, trochę szaleni, kreatywni.
Tacy, przy których życie robi się bardziej prawdziwe i cieplejsze.

18/05/2026

Czesia jest już psią babuleńką.
Życie miała chyba najgorsze z możliwych. Takie, po którym człowiekowi pęka serce, a psu zostaje lęk wpisany głęboko pod skórę.
Jest z nami prawie rok.
I uczy się świata od nowa: że dotyk nie musi boleć, że można zasnąć spokojnie, że kuchnia to przestrzeń magiczna, że miska nie zniknie, że nikt nie będzie krzyczał.
Ostatnio odkryła swoje odbicie w szybie.
Stanęła, spojrzała i… no cóż.
Chyba się nie polubiły 😀
Czesia obraziła się na psa z okna.
Pies z okna patrzył podejrzliwie na Czesię.
Było trochę szczekania, trochę oburzenia i bardzo dużo emocji.
Ale potem wskoczyła na swoją kanapę :)
Myślę, że może właśnie na tym polega leczenie duszy.
Nie na wielkich rzeczach.
Tylko na tysiącu małych chwil, po których pies powoli zaczyna wierzyć, że już jest bezpieczny. ❤️

Wieczór przychodzi powoli i wszystko robi się cichsze.Deszcz pada spokojnie, krople opadają na trawę, liście i mokrą zie...
17/05/2026

Wieczór przychodzi powoli i wszystko robi się cichsze.
Deszcz pada spokojnie, krople opadają na trawę, liście i mokrą ziemię, a z tarasu czuć zapach bzu, który właśnie zakwitł i pachnie najmocniej po deszczu. Powietrze jest chłodne, świeże i miękkie, takie, które chce się wciągać głęboko i bez pośpiechu.
Ptaki jeszcze odzywają się gdzieś w drzewach, ale coraz rzadziej, jakby też układały się już do snu. Wszystko zwalnia. Hamak porusza się lekko od wiatru, kocyk grzeje nogi, a obok śpi pies. Słychać jego spokojny oddech, czasem westchnienie, czasem ciche poruszenie łapą przez sen.
Nie dzieje się nic szczególnego, a jednak jest w tym wieczorze coś pełnego i dobrego. Mokra trawa ciemnieje od deszczu, drzewa stoją nieruchomo, gdzieś z daleka dochodzi szum wody i człowiek siedzi tak bez ruchu, patrząc, jak zapada zmrok.
Ludzie często przyjeżdżają i pytają o atrakcje. Co można zobaczyć, gdzie pojechać, co jeszcze przeżyć i zwiedzić. Jesteśmy już tak przyzwyczajeni do bodźców, że nasze systemy nerwowe ciągle szukają następnej dawki wrażeń, żeby poczuć, że dzień był ważny, ciekawy, wykorzystany.
A potem przychodzi taki wieczór jak ten.
Deszcz na trawie. Zapach ziemi i bzu. Cisza drzew. Pies oddychający przez sen obok hamaka. I nagle okazuje się, że człowiek od dawna nie potrzebował kolejnych atrakcji, tylko właśnie tego. Spokoju. Bezruchu. Natury, która niczego nie narzuca i niczego nie chce.
Tylko jest.
I pozwala w końcu naprawdę odpocząć.

12/05/2026

Adres

Lutowiska 27
Lutowiska
38-713

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 09:00 - 17:00
Wtorek 09:00 - 17:00
Środa 09:00 - 17:00
Czwartek 09:00 - 17:00
Piątek 09:00 - 17:00
Sobota 09:00 - 17:00
Niedziela 09:00 - 17:00

Telefon

+48609229826

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Zagroda Magoda umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Zagroda Magoda:

Udostępnij