20/04/2026
Są różne momenty w relacjach...
Każdy nosi nieotulone części swojej przeszłości, pokłady nieuwolnionego bólu, gniewu, lęku...
A relacje są miejscem gdzie najwyraźniej odczuwamy podążanie schematem...
"nie chciałam tak zareagować, ale..." - co kryje się za tym ale?
możemy tam zajrzeć...
możemy zobaczyć to, co stoi za schematem...
możemy uwolnić emocje powodujące chęć ucieczki, ataku, wycofania...
możemy wrócić do swojego istnienia, do wewnętrznej klarownej samorealizacji, bez uwarunkowań pochodzących z rodowych traum, z szacunkiem do przodków...
Zapraszam na spotkanie z Biologika - Magdalena Dembowska 27 maja w Dobrodziejni, będą to jednodniowe ustawienia systemowe.
Link do wydarzenia w komentarzu.
Są momenty w relacjach,
w których pojawia się to charakterystyczne zdanie:
„Nie wiem, o co tu naprawdę chodzi… ale czuję, że to coś więcej”.
I bardzo często to zdanie jest bliżej prawdy, niż nam się wydaje.
Bo kiedy patrzymy na relacje tylko z poziomu tego,
co „tu i teraz”
widzimy zaledwie fragment.
Zachowanie.
Emocję.
Reakcję.
System widzi więcej.
Widzi to,
co zostało wniesione do relacji
zanim ona w ogóle się zaczęła.
W podejściu systemowym zakładamy,
że w relacji nie spotykają się tylko dwie osoby.
Spotykają się również ich uwikłania.
I to one najczęściej prowadzą dynamikę.
Dlatego ktoś mówi:
„przecież on nic takiego nie zrobił, a ja reaguję jakby świat się kończył”.
Albo: „wiem, że to nie ma sensu, a nie potrafię z tego wyjść”.
Albo: „ciągle trafiam na ten sam typ relacji”.
To nie jest przypadek.
To jest wzorzec.
A wzorce nie powstają w próżni.
Jednym z podstawowych mechanizmów,
które widzimy w pracy systemowej, jest lojalność.
Ale nie taka świadoma, deklarowana.
To lojalność, która działa „pod spodem”.
Może prowadzić do tego, że:
– wybieramy partnerów emocjonalnie niedostępnych,
choć świadomie chcemy bliskości,
– wchodzimy w rolę ratownika, choć jesteśmy zmęczeni pomaganiem,
– wycofujemy się w momencie, kiedy zaczyna robić się naprawdę blisko.
Dlaczego?
Bo system dąży do równowagi
nawet jeśli ta równowaga oznacza
powtarzanie czegoś trudnego.
Jeśli w historii było dużo odrzucenia, możemy nieświadomie też odtwarzać.
Jeśli była nadmierna odpowiedzialność, możemy ją brać dalej.
Jeśli ktoś został „pominięty”, system będzie szukał sposobu, żeby to pokazać.
I relacje są jednym z głównych miejsc, w których to się ujawnia.
Dlatego tak często
próbujemy „naprawić relację”
poprzez rozmowy, techniki komunikacji, pracę nad sobą…
a efekt jest krótkotrwały albo żaden.
Bo pracujemy na poziomie objawu.
A źródło leży głębiej.
I to nie znaczy, że coś robimy źle.
To znaczy tylko tyle, że patrzymy za wąsko.
Systemowe spojrzenie nie polega na
analizowaniu każdego szczegółu ani na szukaniu winnych.
Polega na zobaczeniu kontekstu.
Na przykład:
czy w tej relacji ktoś zajmuje miejsce, które do niego nie należy?
czy ktoś „niesie” coś za kogoś innego?
czy jest ktoś lub coś, co zostało wykluczone i teraz domaga się uznania?
To są pytania, które zmieniają perspektywę.
I bardzo często już samo ich postawienie zaczyna poruszać coś głębiej.
Ale… i to jest ważne:
te mechanizmy trudno jest zobaczyć samemu
bo... jesteśmy ich częścią.
To trochę jak próba zobaczenia własnych pleców bez lustra.
Możemy się domyślać.
Możemy coś czuć.
Ale pełen obraz pojawia się dopiero,
kiedy pojawia się inna perspektywa.
I wtedy nagle rzeczy,
które wcześniej wydawały się chaotyczne albo „bez sensu”…
zaczynają układać się w spójny obraz.
Nie zawsze łatwy.
Ale bardzo konkretny.
To jest moment, w którym wiele osób mówi:
„teraz rozumiem, dlaczego to się powtarzało”.
A za tym rozumieniem idzie coś jeszcze ważniejszego:
możliwość zmiany poprzez zobaczenie
i ustawienie rzeczy na właściwym miejscu.
I to jest dokładnie ten moment,
w którym relacja może zacząć działać inaczej.
Albo… w którym możemy podjąć zupełnie inne decyzje niż wcześniej.
Bez przymusu.
Bez chaosu.
Z większą jasnością.
I choć brzmi to dość prosto,
w praktyce jest procesem,
który idzie sprawniej kiedy ktoś Ci w nim asystuje.
Bo to, co najbardziej wpływa na nasze relacje,
rzadko leży na powierzchni.