03/06/2026
WsiaMaciowe opowieści, część druga😏
Nie jest żadną tajemnicą, że Michał z powietrza na Podzamczu się nie wziął a po mieczu od ojca ojca swego…
W odrzykońskiej wsi bowiem dwóch braci żyło. Jeden na dole a drugi na górze osiadłszy, chatę strzechą krytą w lesie zbudował a że ziemi sporo w okół było, synowi swemu Michałowi, ziemi skrawek podarował (na niej rzeczony orzech ów Michał posadził).
By grosza zarobić, Michał z małżonką za wielką wodę się udał… Jakaż to sto lat temu wyprawa była! Czym się tam zajmował, tego nie wiemy ale jak żona jego po raz wtóry brzemienną była, do ojczyzny postanowił wrócić by potomek na ziemi dziada pradziada na świat przyszedł.
Nie dane było jednak Michałowi powrotem i potomkiem się nacieszyć bo wojna wybuchła sroga a Michał do armii wcielon, w ruskiej niewoli ducha wyzionął. Syn jego na świat przyszedł ale ojca swego nie poznał.
Michałowa sama z synami została a historia rodzinę potraktowała okrutnie bo gdy druga wojna wybuchła, syn Michała, Józef w pierwszych jej dniach poległ, jak ojciec.
Na roli jeden syn pozostał, Szymon, co po sąsiedzku z Albiną, również Podzamczanką ale z korczyńskiej strony, się ożenił.
Albina czterech synów na świat wydała: syn pierwszy za chłopca umarł a starości doczekali Bronisław, Władysław i Czesław (dwóch ostatnich znam osobiście bo nie dalej jak miesiąc temu, z całą familią we WsiaMaciówce przyjęcie zorganizowaliśmy by rocznicę 85 urodzin godnie celebrować).
„Lasowa babcia” Albina, bo tak o niej wnuki czule mówiły, zmarła początkiem lat dwutysięcznych, dom przeszedł w ręce pani Łarisy i pana Jerzego a potem w skromne… nasze… ale to już zupełnie inna historia 😌 cdn