27/06/2026
Ogławianie drzew co roku nie jest pielęgnacją. Jest nawykiem, który gmina finansuje z twoich podatków — i który produkuje dokładnie te zagrożenia, którym rzekomo ma zapobiegać.
Mechanizm jest prosty: każde cięcie grubego konaru otwiera ranę, której drzewo nigdy w pełni nie zamknie. Przez tę ranę wchodzą grzyby i zgnilizna. Drzewo w panice wypuszcza pionowe odrosty bez struktury, słabo umocowane, łamliwe. Gmina uznaje je za niebezpieczne i wycina. Cięcie samo wytworzyło zagrożenie.
Zdrowe drzewo o naturalnym pokroju ocienia kilkadziesiąt do kilkuset m² gruntu, obniża temperaturę otoczenia o kilka stopni, pochłania więcej CO₂, przechwytuje deszczówkę. Jego konary i dziuple to domy dla modraszek, bogatek, dzięciołów, szpaków i miejskich nietoperzy. Każde ogłowienie usuwa właśnie te elementy.
Dodatkowe ryzyko: rany po cięciu to droga, którą rozprzestrzeniają się choroby, w tym Ceratocystis platani — patogen kwarantannowy, przed którym Polska stara się chronić platany.
Dobra wiadomość: coraz więcej polskich miast przechodzi na prawidłową pielęgnację — usuwa się tylko posusz i gałęzie kolidujące, szanuje koronę, tnie co kilka lat. Efekt: zdrowsze drzewa i niższy koszt utrzymania przez całe życie drzewa.
Jeśli widzisz ogławianie w swoim mieście — możesz zapytać gminę, na jakiej podstawie i czy zlecono ocenę arborystyczną. 🌳