01/06/2026
Świętujemy dzisiaj już trzeci dzień. Może dlatego, że dla trójki jeden dzień dziecka w roku to za mało. A może dlatego, że nasze dzieci są dla nas wyjątkowo ważne i chcemy im to pokazać w pełni. A może dlatego, że czas z nimi to jest przyjemność. Tak, tak. Przeplatana kłótniami, łzami i wzajemnymi pretensjami, ale nadal ogromna przyjemność. I tak, lubimy też czas bez nich, to żaden wstyd.
Ale dzieci nigdy i nigdzie nam nie przeszkadzają. Nasze, czy cudze. Tak na prawdę to dorośli dają nam bardziej w kość. Domyślam się, że nie tylko nam, a jakoś od ludzi nie słyszy się : „Nie lubię dorosłych”, gdy całkiem powszechne i akceptowalne jest powiedzenie, że się nie lubi dzieci. Co to w ogóle znaczy? Do jakiego wieku się ich nie lubi? Do 13? 18? 21?
Bo ja mam czterdzieści i nadal mam w sobie dużo z dziecka. Lubię bawić się, ganiać po lesie, lubię zabawy w chowanego. Ciągle coś gubię, zapominam, ciągle coś mi upada i się niszczy. A przy jedzeniu prawie zawsze brudzę sobie ubranie i często zupełnie przypadkiem oblewam się wodą ze szklanki. Jestem emocjonalna, łatwo płaczę, ale też często mam głupawkę i śmieję się nie wiem z czego. Kocham książki dla dzieci, gry planszowe i puzzle. Gadam do siebie i śpiewam w głos jak znam tekst piosenki (i nikt mnie nie słyszy). Mam bałagan w pokoju, bo nie znoszę sprzątać. A lody mogłabym jeść codziennie. Dość często nie rozumiem tego dorosłego świata, w którym muszę się poruszać… Czy Ci, którzy deklarują niechęć do dzieci, też mnie lubić nie będą…
A cytując kochane osoby z .nic.nie.wie powiem tylko : Czemu świętujemy trzeci dzień Dzień Dziecka? Bo czemu nie? Bo tak. Bo możemy!