14/01/2024
W niedzielne popołudnie chciałbym prosić Was o momenty uwagi. Czemu? Bo dawno nic mnie tak nie ruszyło i przyznam szczerze, że gdy piszę ten post, jestem pełen obaw, ale i nadziei.
Godzinę temu zadzwonił telefon.
I tak usłyszałem po raz pierwszy o schronisku w Kruszewie. Miejscu, o którym czytam od godziny i po ludzku jest mi smutno, a mimo tego, przestać czytać nie mogę. Schronisko znajduje się w małej wsi 100 km od Warszawy. Jest tam bardzo mało połączeń pociągów, a nawet autobusów. Dlatego tak mało ludzi dociera do schroniska Canis.
A tam? Nie wiem czy potrafię to opisać. Schronisko ma 20 lat, przez placówkę przewinęło się tysiące psiaków, a grupa wolontariuszy robi co może by było jak najwięcej adopcji. Do schronu najczęściej trafiają tu psy stare, chore, porzucone. Pod opieką wolontariuszy jest aktualnie uwaga: 400 psów. 🥹
I tutaj jeszcze jakby możemy powiedzieć: „jak i wiele schronisk w Polsce!” ale jednak przeczytajcie dalej.
Canis nigdy nie było remontowane, wszystkie pieniądze od zawsze szły na utrzymanie psów, kastrację, szczepienia, chipowanie. W internecie robią co mogą, ale są malutcy. Nie ich wina. Schronisko wygląda strasznie, przepraszam wolontariusze, nie obraźcie się na mnie, to też nie wasza wina. Nie znajdziecie tu recepcji, ocieplanych kojców czy boxu dla starszych psiaków. Nie ma tu też salki na wymycie psa, psiaki w lato są myte na zewnątrz szlaufem…
No właśnie, lato jest jedyną porą roku w której schronisko „żyje”, placówka w zimę dosłownie cierpi, a zdjęcia wyrażają więcej niż tysiąc słów.
Psy brodzą w błocie i śniegu.
Kobieta prosiła mnie o pomoc, jednak ja musiałem odmówić. Po telefonie otrzymałem zdjęcie, (które publikuję poniżej), przeprosiny, że ktoś zawrócił mój czas…i kolejne przeprosiny… z wyjaśnieniem, że te psiaki po prostu zamarzają, a oni są bezradni. Na zdjęcie patrzyłem 5 minut i od tego momentu, czytam o schronisku.
A teraz piszę do Was.
Schronisko w Kruszewie jest przerażająco biedne, to widać na pierwszy rzut oka, a gdy przeczytałem ich entuzjastyczny post (udało im się zbudować mini pomieszczenie dla szczeniaków) miałem wrażenie, że to ich najpiękniejszy sukces.
Wolontariusze na własną rękę ocieplają budy, przynoszą koce, ale nie dają rady.
Schronisko od roku prowadzi zrzutkę na PIERWSZY remont w historii. Ocieplane Boxy, izolatkę, wybieg, wymiana dziurawego dachu…
Idzie im strasznie i Ci ludzie już załamują ręce i nie wiedzą co robić.
Czy my potrafimy im pomóc?
Decyzję zostawiam Wam, to może być piękne niedzielne popołudnie. Do zebrania jest 410 tys. zł, ale nawet jeśli Zbierzemy tysiąc to.. to nie wiem,
To musi być ostatnia taka zima w Kruszewie!
Komentarz, wpłata jest na wagę złota.
Udostępnienie tego apelu przez Was, oznacza sukces tej misji.
https://zrzutka.pl/5kxp9b
Tak, te psiaki tak mieszkają i śpią w tych mrozach.