22/12/2025
Ostatnie Pożegnanie Robert Pakowski, Przyjaciela z Górskich Szlaków, Morsa, Kajakarza, członka naszego klubu!
Przeszliśmy razem setki kilometrów, dzieliliśmy radość ze zdobytych szczytów i zmęczenie podczas najtrudniejszych podejść. Wszystkie nasze zimowe, górskie wyprawy były niezwykłymi wędrówkami.
Podążaliśmy ostatni raz z Tobą w drugiej połowie października szlakami Słowackich Tatr Wysokich. Spaliśmy tam w niezwykłych warunkach, na stryszku budynku gospodarczego Schroniska nad Zielonym Stawem Kieżmarskim. Nie poszedłeś wtedy rano z Piotrem, jak zawsze Wy przygotowani do ataku szczytowego, tym razem na Kołowy, ale po wspólnym śniadaniu, jak zwykle z Agą znaleźliście czas tylko dla siebie, idąc w górę nad staw, w stronę Jagnięcego. Zawsze ten spokój, opanowanie i ta cierpliwość emanowała od Ciebie, zawsze mieliście czas z Agą na morsowanie, albo zanurzenie chociaż nóg w strumyku lub śniegu. Co prawda niektórzy przebierali już nogami w oczekiwaniu tylko na Was, ale stało się to już rytuałem. Kogo jeszcze nie ma? Jak to kogo, wiadomo, Agi i Roberta. W połowie listopada plecak miałeś już spakowany na Wielką Raczę i Rycerzową, ale w ostatniej chwili odwołaliście z Agą wyjazd i mogliśmy Cię wspierać tylko mentalnie. Po paru dniach kryzys minął i wydawało się, że będzie dobrze, rozmawialiśmy, że nie ma co tu odpoczywać, w końcu sezon zimowy przed nami. Niestety zmieniłeś szlak na ten, po którym idzie się już tylko w jedną stronę. Odszedłeś zdecydowanie za wcześnie, zaskakując nas swoją chorobą. Nagle, gdy umiera tak aktywna osoba, wydaje się to bardzo nierealne, raczej przypomina zły sen, który zaraz minie, bo przecież kto jak kto, ale Ty? Byłeś jedną z tych osób, które nigdy nie skarżą się na swoje zdrowie, nie narzekają na swój los, zawsze idą w pierwszym szeregu, góry, kajaki, ultramaratony, morsowanie, biegi, Mors Run. Odpoczywaj w pokoju nasz Przyjacielu. Do zobaczenia na najwyższej z grani. Śpij spokojnie tam, gdzie niebo styka się z wierzchołkami gór.