14/10/2026
Oficjalnie ogłaszam: można wyciągać z szafy grube gacie.
Lato w Zakopanem walczyło dzielnie, ale jesień weszła na pełnej petardzie. Poranne mgły są u nas na Krzeptówkach tak gęste, że nie widać nie tylko Giewontu (którego u nas i tak nie widać z zasady!). Ale potem wychodzi słońce i liście w pobliskim lesie wyglądają, jakby ktoś rozlał na nie wiadro ciepłych farb.
Jesień nigdzie się nie spieszy.
Nie krzyczy. Nie błyszczy. Nie próbuje nikogo zachwycać na siłę.
Po prostu jest.
I może właśnie dlatego październik w Zakopanem ma swoich wiernych fanów.
Takich, którzy wracają co roku. Dla kolorów. Dla spokoju. I dla tego uczucia, że choć na chwilę świat zwalnia 🍂🌲