03/03/2016
Inspekcja
To moment kiedy racje inwestora zderzają się z interesami wykonawcy lub jakością wykonanych przez niego prac. No cóż, ja inwestor nie byłem zadowolony z jakości prac, posiadałem sznurek, poziomicę, do tego jeszcze laser i parę innych gadżetów, wszystkie te urządzenia działały na szkodę Pana X. Sytuacja zrobiła się niekomfortowa, a to dopiero pierwsza ściana, dopiero po przełamaniu pierwszych lodów, wieczorze zapoznawczym itd, itp.
Po ok 30 minutach korzystania z urządzeń wspierających inspektora, ekspertyza została wydana, oczywiście wcześnie było to widać gołym okiem (jednak co poniektórzy nie dostrzegają takich rzeczy i żyje im się łatwiej), werdykt: ścian jest jak banan, uwypuklona na środku wklęsła na rogach.
Czy to przypadek, czy po prostu zabrakło sznurka? Do dnia dzisiejszego nie mogę tego rozszyfrować. Nadszedł czas na pierwsza poprawkę i wsparcie wykonawcy, Pan X został obdarowany, ja zostałem darczyńcą, a darem był zwykły sznurek budowlany, znany już przez Fenicjan!
Pracę postępowały dalej, a wraz z nimi co najmniej raz w tygodniu, pojawiał się nadzór budowalny. Co za nieszczęście, bezstresowa budowa zamieniła się w katorżniczą pracę, każde miłe do niedawna spotkanie, w wymianę uwag dotyczących niedoróbek i błędów budowlanych, i tak minął listopad, grudzień i styczeń. Po trzech miesiącach prac na rusztowaniach styropian został przyklejony, siatka wtopiona i elewacja czekała na ostateczne szpachlowanie na dobra pogodę, która biorąc pod uwagę, że jest już luty miała w końcu nadejść. I to nie jest żart, średnie temperatury dzienne wynosiły ok 7°C.
Bardzo długo czekaliśmy na ten moment, górale z Podlasia - o przepraszam meteo dało znać, że najbliższy tydzień będzie naprawdę ciepły, żeby nie doszło do kwestii braku zrozumienia co wydaje mi się symbolem jakości, zabrałem Pana X na przejażdżkę i pokazałem mu pięknie wyszpachlowany dom, robił na mnie ogromne wrażenie, niestety na Panu X nie zrobił wrażenia, lecz dla upewnienia się zapytałem Pana X czy podoła?
Odpowiedz była jasna - oczywiście, przecież my takie rzeczy robimy normalnie (a nie za dodatkową odpłatnością), mimo intonacji głosu jakoś nie byłem przekonany.
Cdn.